Niemiecka załoga „Team Malizia” prowadzona przez Borisa Herrmanna mimo początkowych trudności technicznych i bardzo dużej straty w pierwszej części etapu zdołała się pozbierać, odrobić straty i przegonić rywali na trasie z Kapsztadu do Itajai. 

„Team Malizia” będąc najszybciej z całej floty przy Przylądku Horn, nie zmarnował swojej szansy i triumfował na historycznym etapie. Zwycięstwo przyszło 35. dnia rywalizacji, po pokonaniu 14 714 Mm. 

„Ta wygrana jest wprost nierealna – cieszył się na mecie skiper Boris Herrmann – Gdyby cztery tygodnie temu ktoś powiedział mi – napraw masz, bo wygrasz ten etap – powiedziałbym, że to przecież niemożliwe. A jednak zrobiliśmy to! Aż trudno uwierzyć, że potrafiliśmy tego dokonać”. 

Początek trzeciego etapu rzeczywiście nie był zbyt obiecujący dla niemieckiej załogi. Poważnie rozwarstwiony top masztu i uszkodzony żagiel „zachęcały” raczej do powrotu do Kapsztadu i ratowanie pozostałej części takielunku. Dzielna załoga poradziła sobie jednak z problemami i ciężką pracą pięła się w rankingu. W tym czasie liderujący „Team Holcim – PRB” był już ponad 600 mil z przodu. Udana pogoń wydawała się nierealna. Jednak na bramce punktowej trzeciego etapu „Team Malizia” był już na drugiej pozycji tracąc do lidera „tylko” 200 mil. Przy Hornie sytuacja się odwróciła i niemiecki jacht wyszedł na nieznaczne prowadzenie. W drodze na północ Atlantyku trwała zacięta walka w zasięgu wzroku. 

Decydująca okazała się przedostatnia noc i sztorm dochodzący do 50 węzłów wiatru. „Team Malizia” ostro walczył i świt przywitał z 60-milową przewagą nad rywalami. Metę osiągał będąc 80 mil z przodu. Druga na mecie w Itajai była ekipa „Team Holcim – PRB”.

W klasyfikacji generalnej prowadzi „Team Holcim – PRB” (19 pkt.) przed „Team Malizia” (14 pkt.)

Tekst Paweł Paterek, zdjęcia The Ocean Race.

 

Autopromocja