Polscy żeglarze zdobyli pięć medali olimpijskich w historii. Trzy lata temu z Tokio przywieźliśmy srebro w klasie 470 pań. Kadra olimpijska przechodzi zmianę pokoleniową, a do tego nastąpiło sporo przeobrażeń w układzie konkurencji olimpijskich. Jest więcej szybkości i doszły hydroskrzydła. W jakiej fazie przygotowań olimpijskich jesteśmy i o innych ważnych sprawach rozmawiamy z prezesem Polskiego Związku Żeglarskiego – Tomaszem Chamerą. 

– Paweł Paterek (PP): Na początek wielkie gratulacje z powodu srebrnego medalu wywalczonego niedawno przez Pawła Tarnowskiego w klasie IQFoil, czyżby nasz windsurfing – mimo zmiany klasy olimpijskiej z RSX – wciąż miał się dobrze i miał szanse na medal olimpijski?

– Tomasz Chamera (TCH): Z optymizmem patrzę w przyszłość. Zdobycie tytułu wicemistrza świata potwierdza, że Paweł Tarnowski i pozostali nasi zawodnicy są w stanie walczyć o medale z najlepszymi w tej klasie. Potrzebowaliśmy tego wyniku jak przysłowiowego tlenu, bo rzeczywiście medalu mistrzostw świata w konkurencjach olimpijskich w ostatnich latach nam brakowało. Szczególnie w windsurfingu, który przez lata przyzwyczaił nas do wielkich sukcesów. Chciałbym, żeby to był moment, kiedy zaczynamy odbudowywać nasze pozycje medalowe, nie tylko w windsurfingu. 

Przy okazji tych regat po raz kolejny doświadczyliśmy nowatorskiej dla żeglarstwa formuły wyłaniania zwycięzcy, która zdaniem wielu osób bardzo dobrze się sprawdza. Z pewnością sceptycy dyskutować będą, dlaczego zawodnik prowadzący przez całe regaty przegrywa złoto, a nawet srebro w wyścigu finałowym. Ale taki jest urok sportu, zwłaszcza gdy chcemy, aby był zrozumiały. Walczymy o to, żeby być w czołowej dziesiątce, a potem praktycznie wszystko jest możliwe. W finałach dużo zależy od dyspozycji dnia, nastawienia, liczby popełnionych błędów. Dla kibiców i mediów przekaz jest bardzo jasny, czytelny i zrozumiały. Zwycięzca ostatniego wyścigu bierze wszystko. Emocje gwarantowane dla każdego. Zarówno dla zawodników na wodzie, jak i fanów przed monitorami komputerów, czy ekranami telewizorów. 

– (PP): Zmieniły się klasy olimpijskie po Igrzyskach w Tokio, Nie ma już 470 K i RS:X K i M – to były klasy, w których w ostatnich latach zdobywaliśmy medale. Czy polscy żeglarze płynnie przeszli te zmiany i są w stanie udanie rywalizować w tych nowych konkurencjach? Czy mamy kompetentnych i doświadczonych trenerów w tych klasach?

– (TCH): Trenerów mamy bardzo doświadczonych, bo tak naprawdę zasady żeglarstwa są wciąż takie same. Trochę żartując, jak mawia klasyk „trzeba płynąć szybciej i ostrzej od przeciwników”. Każda z tych konkurencji polega m. in. na właściwym doborze umiejętności technicznych, sprzętowych i taktycznych. Kiteboarding czy IQFoil są stosunkowo młodymi konkurencjami. Trenerzy z wszystkich krajów muszą szybko uczyć się ich specyfiki bazując na swoim długoletnim doświadczeniu. Trzeba podkreślić, że w Polsce przechodzimy transformację pokoleniową wśród zawodników pretendujących do igrzysk olimpijskich. Mamy kilkoro doświadczonych żeglarzy, ale z dużym prawdopodobieństwem w naszej reprezentacji olimpijskiej będziemy mieli debiutantów, dla których będą to pierwsze igrzyska. Ponadto nowe konkurencje olimpijskie przez to, że są bardzo szybkie, wymagają nieco innego nastawienia, swego rodzaju „braku hamulców”. Przy tej dynamice akcji jest coraz mniej miejsca na błędy. Warto zasięgać wiedzy od bojerowców mających doświadczenie w okiełznaniu dużych prędkości. Nasza reprezentacja mając duże doświadczenie startowe – wiekowo wciąż jest bardzo młoda. Liczymy oczywiście na sukcesy w Paryżu (Marsylii), ale najlepsze lata polscy zawodnicy powinni osiągnąć w 2028 roku w Los Angeles. 

– (PP): Mamy dotąd tylko cztery z dziesięciu możliwych nominacji olimpijskich.

– (TCH): Celujemy w siedem nominacji olimpijskich. W tylu konkurencjach się przygotowujemy i w tylu liczymy na dobre rezultaty, zarówno w kwalifikacjach jak i samych regatach olimpijskich. Z każdym rokiem coraz trudniej zdobywa się olimpijskie kwalifikacje. nie tylko w żeglarstwie. Jeszcze kilka lat temu mówiłem, że na igrzyska można jechać po przysłowiowy T-Shirt, albo po wynik. Teraz samo zakwalifikowanie jest już wyzwaniem. Przypomnę, że w Atenach w 2004 roku w igrzyskach olimpijskich startowało ponad 400 żeglarzy, a teraz mamy ich już tylko 330-stu. Patrząc na decyzje MKOl wprowadzający pięć kolejnych sportów, z czego cztery są grami zespołowymi, obawiam się, że liczba zawodników w naszym sporcie, a nawet konkurencji, w kolejnych igrzyskach może zostać jeszcze zmniejszona.

– (PP): PZŻ nie prowadzi szkolenia w olimpijskiej klasie Nacra. Dlaczego?

– (TCH): Zakwalifikowanie do szkolenia na poziomie centralnym i reprezentacyjnym wymaga od zawodników określonych wyników sportowych na arenie międzynarodowej. Można przyjąć, że duża jest rola klubów i okręgowych związków żeglarskich zajmujących się selekcją i szkoleniem. W rzeczywistości borykają się one z wyzwaniami ekonomicznymi i cywilizacyjnymi (braki środków finansowych i mniejsza niż kilkanaście lat temu liczba zawodników). Z poziomu PZŻ nie ma szans dofinansowywać wszystkich, którzy żeglują. Takich środków nie jest w stanie zapewnić także Ministerstwo Sportu i Turystyki. Musimy wszechstronnie patrzeć na karierę zawodniczą. Trzeba znaleźć dobry balans pomiędzy rozpoczęciem kariery w sporcie, wczesnymi sukcesami, a dalszym udziale w sporcie wyczynowym w okresie szkoły średniej i studiów. Zmierzyć się z wyzwaniami, kiedy młodzi ludzie wybierają studia za granicą lub życie zawodowe zamiast kontynuować karierę w sporcie nie przynoszącym nadmiernych profitów finansowych. Wciąż nie stać nas na szkolenie w każdej konkurencji olimpijskiej na poziomie międzynarodowym.

– (PP): Właśnie, mamy dosyć mocne zaplecze, jeśli chodzi o kadry juniorskie. Dlaczego medale w reprezentacji młodzieżowej wprost nie przekładają się na kadrę seniorską?

– (TCH): Czym innym jest zdobywanie medali w wieku juniorskim, a czym innym rywalizacja z doświadczonymi zawodnikami, reprezentantami krajów mających dużo więcej możliwości do żeglowania. Nie tylko na poziomie żeglarstwa olimpijskiego, ale także udziału w dużych projektach jak The Ocean Race lub America’s Cup będących wciąż poza zasięgiem naszego żeglarstwa. 

– (PP): Czy istnieją nowe inicjatywy lub programy szkoleniowe, które zostały wprowadzone w celu poprawy poziomu umiejętności zawodników przed najbliższymi IO?

– (TCH): Zdecydowanie tak. Program Super Trener wdrożony przez Ministerstwo Sportu i Turystki pomaga realizować ideę, o której przez wiele lat marzyłem, czyli zatrzymywanie przy Związku zawodników związanych przez wiele lat z naszym sportem. Nie chodzi tylko o pracę trenerską, ale o działalność w zakresie zarządzania, wdrażania nowych wyzwań, rozwoju marketingu czy komunikacji. Mamy inicjatywy związane z edukacją sportową trenerów i zawodników. Efektywnie działa Akademia Rozwoju Trenera, a teraz wprowadzamy Akademię Rozwoju Zawodnika. Realizujemy projekty naukowo-badawcze dotyczące testów sprzętu. Z każdym rokiem przybywa nam pomysłów, do tego stopnia, że zaczyna brakować mocy przerobowych do ich realizacji. Intensywnie pracujemy pozyskując coraz więcej środków i partnerów do realizacji tych celów. Z wielu stron słyszę, że jesteśmy jednym z najlepiej zorganizowanych związkówsportowych w kraju. To miłe, chociaż wiem, że przed nami wciąż wiele wyzwań.

– (PP): Czy Polski Związek Żeglarski współpracuje z innymi instytucjami lub federacjami sportowymi w ramach koordynacji i wsparcia dla polskich żeglarzy?

– (TCH): Głównym naszym partnerem jest oczywiście Ministerstwo Sportu i Turystyki. Sport w Polsce nie przetrwałby bez mecenatu państwa. Współpracujemy także w Polskim Komitetem Olimpijskim, Instytutem Sportu, AWFiS Gdańsk. W zakresie przygotowania motorycznego i opieki lekarskiej współdziałamy z Rehasport Clinic. Mamy także bardzo dobre kontakty z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim, World Sailing oraz innymi federacjami żeglarskimi z całego świata (mimo potencjalnie konkurencyjnej działalności). Realizujemy z powodzeniem projekty unijne. Przy współpracy z węgierskim i rumuńskim związkiem żeglarskim przygotowaliśmy kompendium wiedzy i dokumentów związanych z rozwojem wolontariatu w sporcie żeglarskim (VolunSailing). Przy projekcie DigiSail zaangażowaliśmy się bardzo mocno w działalność e-sportową w żeglarstwie. Współdziałamy tutaj z World Sailing oraz federacjami żeglarskimi ze Szwecji i Turcji. Nasza współpraca międzynarodowa jest bardzo rozbudowana. Szerokie kontakty staramy się wykorzystywać dla rozwoju naszego sportu.

– (PP): Jaka jest prognoza dotycząca potencjalnych warunków pogodowych i nautycznych w miejscu rozgrywania regat olimpijskich? W jaki sposób polscy zawodnicy przygotowują się do tych warunków? Czy współpracujecie z naukowcami w tej dziedzinie?

– (TCH): Ten rodzaj przygotowań efektywnie wdrożyliśmy przed igrzyskami w Londynie. Korzystamy teraz z programów, aplikacji, analiz i modeli opracowywanych przez naszych współpracowników. Przetwarzamy informacje w skali makro na potrzeby skali mikro przekazywane dalej wprost do trenerów i zawodników. Zdajemy sobie sprawę, że wody w pobliżu Marsylii nie są łatwym akwenem. Brzeg częściowo wypłaszczony, w innym miejscu górzysty, wyspy – z dużymi wzniesieniami. Zatoka, w której można doświadczyć różnorodnych warunków – czego doświadczyliśmy podczas regat testowych w ubiegłym roku. Akwen wydaje się dokładnie przebadany, ale na koniec i tak liczyć się będzie ten przysłowiowy zwrot we właściwym momencie i miejscu.

– (PP): Czy PZŻ planuje wprowadzić jakieś innowacyjne technologie lub strategie, które mogą poprawić osiągnięcia polskich żeglarzy?

– (TCH): Poza analizami meteo skupiamy się na testach sprzętu. Prześwietlamy i skanujemy hydroskrzydła, maszty itd. Niestety dostępność sprzętu jest ograniczona ze względu na możliwości realizacji zamówień przez producentów. Finalnie pamiętajmy, że część sprzętu na igrzyska będzie dostarczona przez producentów

– (PP): Czy środki wsparcia finansowego dla polskich żeglarzy są wystarczające, aby pomóc im w pełnym zaangażowaniu w treningi i przygotowania do Igrzysk Olimpijskich?

– (TCH): W tej kwestii absolutnie nie mamy powodów do narzekań. Chociaż jak powtarzam w żeglarstwie każda złotówka jest niezwykle cenna, a każdy milion będzie za mało. Nasza współpraca z Ministerstwem Sportu i Turystyki od lat układa się wzorowo. Mamy pełną przychylność i zrozumienie. Od trzech lat tworzymy też partnerską współpracę z Grupą PGE. Efektywnie współpracujemy także z samorządami, klubami i okręgowymi związkami żeglarskim. Do tego biznes korporacyjny i prywatny. Najlepiej chyba spytać zawodników, szczególnie tych najbardziej utytułowanych, którym według mnie do skutecznej rywalizacji nie brakuje niczego.  

– (PP): Jakie cele sportowe ustalono dla polskich żeglarzy na Igrzyskach Olimpijskich 2024, Jaki są szanse na osiągnięcie tych celów?

– (TCH): Mówienie, że wrócimy bez medalu nie byłoby w porządku wobec kibiców, osób, które nam zaufały i tych, którzy w nas inwestują. Oczywiście to duże wyzwanie – nie jest to przysłowiowe pstryknięcie palcami. Medal w sporcie to znaczna liczba składowych. Jako Związek z pewnością stworzyliśmy godne i właściwe warunki do odnoszenia sukcesów. Sami zawodnicy i trenerzy wyciskają z tego, ile się da. To oni są teraz głównymi aktorami, do nich należy scena. Osobiście doceniam każdy medal, ucieszy mnie siedem kwalifikacji – to jest nasz cel olimpijski. Chciałbym, aby wszyscy, którzy na te igrzyska pojadą zakończyli rywalizację w pierwszej dziesiątce. Zadanie niełatwe, ale na pewno realne, bo nasi zawodnicy to potrafią. 

– (PP): Czy istnieje plan promocji żeglarstwa w Polsce w kontekście zbliżających się Igrzysk Olimpijskich, mający na celu zwiększenie zainteresowania i wsparcia dla polskich żeglarzy?

– (TCH): Środki z Ministerstwa Sportu i Turystyki przekazywane są głównie na cele szkoleniowe. Działania promocyjne w dużej mierze realizujemy przy udziale środków sponsorskich. Mamy bardzo szeroki zakres działań. Żeglarstwo wciąż nie jest sportem, o który rywalizują media. To my nieustannie musimy zabiegać o zainteresowanie telewizji i dużych platform internetowych. Mamy zespół do spraw komunikacji i marketingu. Promujemy żeglarstwo m. in. przez organizację dużych wydarzeń. Media i partnerzy wykazuję zainteresowanie takimi imprezami jak nasz flagowy projekt Gdynia Sailing Days, gdzie łączymy cele sportowe, samorządowe i biznesowe. Od kilku lat rozbudowujemy duży projekt upowszechniania żeglarstwa PGE PolSailing. Dzięki wsparciu MSiT oraz naszego partnera PGE realizujemy darmowe lekcje żeglarstwa w 21 ośrodkach w Polsce. Przy współpracy z Ferrero prowadzimy projekt Kinder Joy of Moving. Uwagę zwracają także pomysły naszych partnerów, jak choćby Polska Ekstraklasa Żeglarska. Chcemy przez to wszystko promować żeglarstwo jako aktywny sposób spędzania wolnego czasu przez dzieci, dorosłych i pokazać, że jest to sport i aktywność ruchowa dla każdego, bez względu na sprawność fizyczną, czy wiek. 

– (PP): Patrząc na Wasze działania rozumiem, że patrzycie na żeglarstwo w sposób całościowy. Poczynając od zachęcania najmłodszych żeglarzy do udziału w programie PolSailing, poprzez wysokokwalifikowany sport, aż po programy Akademii Rozwoju Zawodnika i Akademii Rozwoju trenera, czyli dbałość o losy sportowca już po zakończeniu kariery.

– (TCH): Oczywiście dla polskiego związku sportowego sport wyczynowy jest celem samym w sobie. Naszym zadaniem jest jednak także pomoc w tworzeniu ścieżki życia zawodowego dla naszych zawodników. Inwestujemy w nich przez lata, oni zdobywają medale, a my myślimy o ich życiu po sporcie. Efekt jest taki, że wielu naszych olimpijczyków funkcjonują w Polskim Związku Żeglarskim, współpracują z nami jako trenerzy, specjaliści od marketingu, czy jako pomoc analityczna. Działania te będziemy sukcesywnie rozwijać. Chcemy, żeby nasi sportowcy po zakończeniu kariery stanowili atrakcyjny potencjał na rynku pracy. Żeglarze to zwykle ludzie wyedukowani, znający języki, obyci w świecie, samodzielni i pracowici. Chcemy, żeby przechodzenie z etapu aktywnego zawodnika na tzw. sportową emeryturę następowało w przemyślany sposób. Zdajemy sobie sprawę z wagi problemu i dlatego staramy się dbać o naszych sportowców i pomagać im na wielu płaszczyznach życia. 

– (PP): Dziękuję za rozmowę i trzymamy kciuki!

Rozmawiał Paweł Paterek, zdjęcia Paweł Paterek