Quicksilver Captur 625 Pilothouse był drugim premierowym modelem testowanym przez nas w Mandelieu we wrześniu br. Prototypowy egzemplarz pochodził z popularnej serii przeznaczonej dla wędkarzy, znanej i lubianej przez klientów na wszystkich kontynentach świata.
Specjalne testy dla dziennikarzy, organizowane są przez Brunswick Marine Europe w Mandelieu-la-Napoule, tradycyjnie tuż przed salonem nautycznym w Cannes. Poprzedzają one oficjalne pokazy dla szerokiej publiczności. Model 625 był prototypowym egzemplarzem, wykonanym w należącej do amerykańskiego koncernu stoczni w Portugalii. Być może będzie jednak produkowany w polskich zakładach produkcyjnych, w których powstaje najwięcej łodzi Quicksilver przeznaczonych na rynki europejskie.
Quicksilver Captur 625 Pilothouse – linia kadłuba i wygląd zewnętrzny
Już na pierwszy rzut oka można zauważyć niezwykłe podobieństwo do siebie nowych modeli z serii Captur Pilothouse. Model 625, to z wyglądu pomniejszony 705 czy 805. Różnią się natomiast między sobą w szczegółach i rozplanowaniu zabudowy wnętrza, wynikających oczywiście z mniejszych rozmiarów. Stoczniowe DNA serii Pilothouse jest absolutnie zachowane.
Dla porównania polecamy nasz test Quicksilver 705 Pilothouse pod tym linkiem.
Quicksilver Captur 625 Pilothouse – przeznaczenie i zabudowa
Jak wszystkie Quicksilvery z serii Pilothouse, tak i model 625 przeznaczony jest głównie dla wędkarzy. Jednak nie chodzi tu o prostą “platformę” dla miłośników „moczenia kija”, lecz o łódź, na której będzie można także spędzić czas ciesząc się urokami wodnej zabawy podczas dłuższej wyprawy. Pomimo swoich małych rozmiarów, na jachcie mamy miejsce do realizacji potrzeb życiowych załogi (maksymalnie 6 osób) podczas weekendowych czy też innych kilkudniowych wypadów na wodę. Projektantom udało się nawet zmieścić kajutę sypialną dla dwóch osób, schowaną pod dziobowym pokładem. Poza tym jest miejsce na mały kambuz, lodówkę, umywalkę czy toaletę chemiczną.
Jeśli chodzi natomiast o wyposażenie pod kątem wędkowania, to praktycznie nie odbiega w tym aspekcie od swoich większych braci. Duży kokpit rufowy został zabudowany w bardzo podobny sposób. Są więc odpowiednie bakisty na sprzęt wędkarski oraz akwaria na zdobycz czy przynętę. W razie potrzeby kokpit możemy zamienić na podręczną mesę na wolnym powietrzu.
Quicksilver Captur 625 Pilothouse – wnętrze
W samej kabinie głównej, siłą rzeczy jest ograniczona przestrzeń do 2 foteli dla pilota i załogi, pomiędzy którymi jest miejsce na składane siedzisko dla trzeciej osoby.
Na konsoli sterowniczej jest sporo miejsca na zamontowanie różnych dodatkowych urządzeń kontrolnych i nawigacyjnych. Szeroko otwierane tylne drzwi, boczne okienka i ewentualny luk dachowy (opcja) zapewniają dobrą wentylację wnętrza.
Gorąco polecam też opcję, którą mieliśmy na testowanym egzemplarzu: drugą sterówkę w kokpicie rufowym. Jest to niesłychanie wygodne i pomocne, nie tylko podczas żeglugi solo. Ułatwia też np. dobijanie do kei w marinie.
Kabina jest położona asymetrycznie, ale przejścia z obu jej boków na dziób są wygodne i bezpieczne. Mamy też niezbędne uchwyty do trzymania podczas przemieszczanie się po pokładzie. Jednym słowem ergonomia poruszania się i bezpieczeństwo załogi jest zapewnione w każdym calu.
Quicksilver Captur 625 Pilothouse – testujemy
Nie mieliśmy zbyt dużo szczęścia do warunków podczas pływania po zatoce Napoule. Morze z krótką i stromą falą bardziej przypominało grubo pofałdowana „tarkę”. Ale, poza małym dyskomfortem wynikającym ze stanu akwenu, mieliśmy sporo satysfakcji i zadowolenia. Mały Quicksilver spisywał się znakomicie i osiągał bardzo dobre parametry pływania, potwierdzając wyniki przedstawione nam z prób stoczniowych w idealnych warunkach.
Mając na wyposażeniu zaburtowy silnik Mercury o maksymalnie dopuszczalnej mocy 150 KM, udało nam się go rozpędzić do 34 w (przy 5500 obr./min). Spalał wtedy około 60 l/h, a zmierzony poziom hałasu nie przekroczył 83 dB. W ślizg wchodził dosyć szybko i już przy niecałych 3500 obr./min.

Dla porównania zamieszczamy wyniki stoczniowe.
Quicksilver Captur 625 Pilothouse – podsumowanie i ocena
Testowany przez nas Quicksilver Captur 625 Pilothouse był prototypową jednostką, której seryjną produkcję i dostępność dla klientów przewidziano na sezon 2022. W opinii jurorów Best of Boats Award ma on duże szanse w przyszłorocznej edycji konkursu zdobyć podobne laury jak modele 705 i 805, które zwyciężały w dwóch ostatnich latach w kategorii Najlepszy dla Wędkarzy.
Jak widać cała seria Quicksilverów cieszy się niezwykle pochlebnymi recenzjami i doskonałą opinią fachowców rynkowych. Z czystym sumieniem możemy polecić również ich mniejszego brata. Doskonale nada się zarówno do wędkowania jak i na krótkie wyprawy z rodziną lub przyjaciółmi. Tym bardziej, że jest on już dostępny również u polskiego przedstawiciela marki Quicksilver. W naszym kraju jest to firma MOTO-X Jarosław Narwojsz.
Quicksilver Captur 625 Pilothosue spełnia także wysokie standardy jakości wykonania i wykończenia. Jednym słowem warto się nim zainteresować, o ile oczywiście mamy potrzebę kupienia dobrego cruisera z możliwościami wygodnego wędkowania, za niewygórowaną cenę.
Quicksilver zapewnia dużo możliwości konfiguracji każdej łodzi pod kątem własnego zapotrzebowania. Listę dodatkowych elementów wyposażenia znajdziemy oczywiście u każdego przedstawiciela tej marki.
Quicksilver Captur 625 Pilothouse
Dane techniczne
| Długość całkowita | 5,90 m |
| Szerokość całkowita | 2,54 m |
| Zanurzenie maksymalne | 0,49 m |
| Masa bez silników | 1371 kg |
| Pojemność zbiorników paliwa | 160 l |
| Maksymalna ilość osób | 6 |
| Maksymalna moc silników | 150 KM / 110 kW |
| Kategoria CE | C |
| Cena netto bez silników | Od 27 556 euro (plus VAT) |
| Więcej | https://www.moto-x.pl https://quicksilver-boats.pl |
Tekst Stanisław Iwiński, zdjęcia materiały firmowe stoczni.


































