W ostatni weekend, w Ekomarinie Giżycko, pożegnaliśmy wystawę: “Giżycko (Lötzen): Pamięć i Pragnienia”, której mieliśmy zaszczyt i przyjemność być patronem medialnym. Wystawę można było podziwiać przez ostatni miesiąc, na terenie Ekomariny Giżycko.
Na wystawie można było zobaczyć piękne zdjęcia wspólczesnego Giżycka i Niegocina, autorstwa Mariusza Kluka, którym towarzyszyły materiały archiwalne, fotografie i pocztówki z prywatnych zbiorów Wojciecha Kujawskiego / wydawnictwo QMK, Piotra Konstantynowicza, Janusza Pileckiego, Krzysztofa Kossakowskiego, Wojciecha Marka Darskiego, Kazimierza Pietrochowicza, Marka Kowalczyka, Mieczysława Rawskiego i Witolda Olbrysia.
Poza fotografiami, na wystawie zaprezentowano serię plakatów “Opowieści z Pojezierza”, inspirowanych Mazurami i mazurskimi krajobrazami. Autorem plakatów jest Adam Makowczenko.
Organizatorem wystawy było Stowarzyszenie “Wspólnota Mazurska” we współpracy z Giżycką Grupą Regatową.
Współpraca z Giżycką Grupą Regatową pozwoliła połączyć wernisaż wystawy i jej zakończenie z dwoma dużymi wydarzeniami regatowymi.
Otwarcie wystawy połączone było z finałem regat Korsar Euro Cup 2021 i MP Klasy Korsarz. Finisaż wystawy odbył się na zakończenie Energa Finał Pucharu Polski Klasy Laser.
Ukoronowaniem obu imprez był niezwykły wyścig Sportu i Sztuki. O zachodzie słońca, na Niegocinie, dwa jachty klasy Laser, nazwane “Sport” i “Sztuka”, stanęły do wyścigu. “Sport” niósł klasowy, regatowy żagiel klasy Laser, natomiast “Sztuka” uzbrojona była w najbardziej interesującą pracę giżyckiej wystawy, pracę Jolanty Rejs “Die Liebe höret nimmer auf! (Miłość nie umiera!)”. “Sztuka” napędzana była żaglem pokrytym grafiką wykonaną w technice drzeworytu/monotypii. Pracą, która upamiętnia wysiedloną ludność i zapomniane dziedzictwo regionu.
Za sterami obu jachtów siedli najlepsi zawodnicy klasy Radial, Sportem płynął Przemysław Machowski, Sztuką sterowała Lily May Niezabitowska. Po zaciętym boju wygrał Przemek, chociaż Lilly nie dała się łatwo pokonać. Po dwóch “grzybach” wpłynęła na metę tuż za Przemkiem, a płynęła na nieregatowym żaglu, który dopiero drugi raz gościł na wodzie. Dla pracy Jolanty Rejs był to prawdziwy test, a ten wyścig pokazał, że sztuka przetrwa i pokona niejednego “grzyba”…
Zobaczcie nasz poprzedni artykuł o wystawie i zobaczcie ciekawe zdjęcia.
Tekst i zdjęcia Arek Rejs i Mariusz Kluk.

































