Najdłuższy i najtrudniejszy etap w historii załogowych wokółziemskich regat dookoła świata rozpoczął się w niezwykłych okolicznościach. Najpierw u wybrzeża Góry Stołowej kibicie mogli podziwiać piękny spektakl z działem pięciu jachtów klasy IMOCA 60. Po czym mieliśmy dużej klasy suspens, kiedy akcja została nagle wstrzymana.

Przed ruszeniem w drogę do brazylijskiego portu Itajai pięć załóg IMOCA 60 rywalizowało na przedstartowej trasie ułożonej na bazie prostokąta. Przy wietrze 25 węzłów, mimo drugiego refa na grocie i małego jiba, narowiste łodzie ruszyły jak wyścigowe konie. Najszybciej do walki na wstępne dwa i pół okrążenia ruszyła ekipa jachtu „Biotherm”.Łódź szybko weszła na foile i z dużą prędkością budowała przewagę nad rywalami. Silniejsze szkwały sprawiały, że także wkrótce inne jachty osiągały prędkości dochodzące do 30 węzłów. Kiedy „Biotherm” znalazł się nieco w cieniu wiatrowym Góry Stołowej jego przewaga zmalała do zera. A chwilę potem załoga dowodzona przez Paula Meilhata znalazła się na końcu stawki. W mocnych porywach można było zauważyć, że jachty są nieco przeżaglowane i załogi nie zawsze panowały nad bezpiecznym prowadzeniem łodzi. 

Pierwsza techniczny problem zgłosiła załoga „Biothermu”. Okazało się, że problemy w wózkiem grota są na tyle poważne, iż Paula Meilhat skierował łódź do portu, aby jak najszybciej dokonać napraw i wymiany całego systemu prowadzenia grota.

Niemal w tym samym czasie skiper 11th Hour Racing Team” poinformował, że podczas jednego ze zwrotów złamaniu uległy końcówki dwóch listew grota i potrzebują regulaminowych dwóch godzin, żeby wymienić uszkodzony osprzęt.

 „Mamy, co prawda mamy na pokładzie dwie takie zapasowe części – mówił szef zespołu Mark Towill – ale gdybyśmy ich teraz użyli nie mielibyśmy zapasu na Oceanie Południowym. To byłoby nierozsądne. Lepiej zabrać potrzebne części z brzegu”. 

Kiedy dwie załogi zgłaszały swoje problemy techniczne organizatorom – reszta floty zwolniła zdecydowanie z powodu chwili słabszego wiatru i widzowie startu trzeciego etapu The Ocean Race mogli mieć wrażenie, że zostaje on odwołany. Nic podobnego. „Team Malizia”, „Team Holcim – PRB” i „GUYOT environnement Team Europe”, kiedy dostały trochę więcej wiatru rozpoczęły najdłuższy etap w historii tych regat (Whitbread Round The World Race, Volvo Ocean Race, The Ocean Race).

Dystans 12 750 Mm załogi mają pokonać w czasie od 30 do 40 dni. Trasa wokół najgroźniejszych przylądków: Dobrej Nadziei, Leeuwin i Horn będzie wielkim sprawdzianem dla sprzętu, ale też dla czteroosobowych załóg. Formalnie na pokładzie jest pięciu ludzi, ale ta dodatkowa osoba pełni rolę pokładowego reportera i oficjalnie nie uczestniczy w pracach załogi. Zamknięci pod pokładem i zabudowanymi kokpitami ludzie, po miesiącu wymagającej żeglugi będą mogli wiele powiedzieć o psychologicznych i społecznych aspektach przebywania na małej przestrzeni.

Życzymy im jednak powodzenia i bezpiecznego dotarcia do Brazylii.  

 Tekst Paweł Paterek, zdjęcia The Ocean Race