Pandemia, zamknięte restauracje i hotele, na zewnątrz zimno, sezon zakończony… Jak żyć?! A może warto uciec od tego wszystkiego i cieszyć się przyrodą i urokami wodnej eksploracji.

A kto powiedział, że sezon już zakończony? Póki jeziora i Zatoka nie są skute lodem, a na łódce mamy sprawne ogrzewanie, sezon może dla nas się nie kończyć! Ewentualnie, jak głosi stara prawda: nie ma złej pogody, są tylko nieodpowiednie ubrania. Wystarczy się odpowiednio ubrać i można pływać. Nawet otwartą łodzią.

Na początku grudnia dostałem zaproszenie na testy Quicksilvera 805 Pilothouse. Miejsce – Ekomarina Giżycko, termin – 5 grudnia, w samo południe. Nie zastanawiałem się ani sekundy!

Quicksilverem 805 Pilothouse już pływałem, podczas wrześniowych testów we Francji, ale tamten miał silnik o mocy 225 KM, a tu do dyspozycji było 300 KM. Do tego, zima, Mazury, pływanie… kto wie, kiedy znowu uda się wyjść na wodę?

Zimowe testowanie? Czemu nie

Na zimową wycieczkę po mazurskich jeziorach, wraz ze mną, popłynęły jeszcze 3 osoby. Resztę chętnych odstraszyła brzydka pogoda poprzedniego dnia i zrezygnowali z przyjazdu. Tymczasem, 5 grudnia, na Mazurach było pięknie! Lekko zniechęcony wcześniejszą pogodą i niepewnymi prognozami, przygotowałem się na najgorsze warunki. Słońce świeciło pięknie, ale silny wiatr potęgował wrażenie chłodu. Poza nami, w marinie jeszcze tylko jedna, większa od naszej łódź. szykowała się do wyjścia na wodę.

Na Niegocinie wiało i falowało solidnie, ale po wejściu na Boczne, warunki zrobiły się sielskie. Ogrzewanie w kabinie działało doskonale! Zaczęło się od zdjęcia czapki i kurtki, jeszcze na Niegocinie. Później bluzy, aż do otwarcia drzwi do kokpitu.

Na mazurskim szlaku

Moi załoganci głównie pływają po Zegrzu i Mazury są dla nich zupełnie nowym szlakiem. Korzystając z okazji, mimo krótkiego dnia, zrobiłem im małą wycieczkę po szlaku.

Popłynęliśmy na Kulę, dalej na jezioro Jagodne, Szymoneckie i długim kanałem Szymońskim, na jezioro Szymon. Myślałem, że uda nam się jeszcze wypłynąć na Tałty i może chociaż pokazać Mikołajki, ale niestety, nasza wyprawa musiała zakończyć się przed zamkniętym kanałem Mioduńskim.

Wiedząc, że nie popłyniemy już dalej na południe szlaku, mogliśmy wracać ze spacerową prędkością i podziwiać, naprawdę dzikie, opustoszałe Mazury. Moi załoganci byli zachwyceni! Podróżując po szlaku o tej porze roku, musimy pamiętać, że jest on nie jest oznakowany i musimy ufać własnej jego znajomości lub zainstalowanej nawigacji. Trzeba też uważać na sieci i być przygotowanym na niespodzianki, jak np. zamknięcie szlaku. Oczywiście, trzeba też pamiętać o odpowiednim zaopatrzeniu w paliwo i ciepłym ubraniu. Dobrze jest też mieć coś do ubrania na zmianę.

Jeżeli będziemy o tym wszystkim pamiętać, to gwarantuję, że podróżowanie po mazurskich jeziorach w grudniu może być bardzo przyjemne. Na pewno, dużo bardziej relaksujące niż przedzieranie się przez zatłoczony szlak w szczycie sezonu.

Nie bójmy się zimowej żeglugi! To dużo przyjemniejsze niż “trenowanie pilota”.

Tekst i zdjęcia Arek Rejs