Oceanis 40.1 jeszcze zanim weszliśmy na jego pokład, wzbudził nasze zainteresowanie. Nowy kadub, autorstwa Marca Lombarda, nie jest zbyt awangardowy. Budzi jednak zaufanie swoim klasycznym liniami z lekkim załamaniem poszycie w części podwodnej. Jacht jest w naszej opinii, wręcz idealny zarówno do pływania armatorskiego, jak i we flocie czarterowej. Jeżeli to jest dla nas za mało, możemy zamówić go w wersji sportowej z odpowiednim takielunkiem i wyposażeniem.

Oceanis 40.1 ma mocno poszerzony kadłub aż do 1/3 odległości od dziobu. Dzięki temu uzyskano wyjątkowo dużo miejsca w kokpicie w kształcie litery „C”, zarówno wewnątrz jak i na pokładzie. Plan pokładu powyżej linii wodnej i wyjątkowo przestronne wnętrze są wyjątkowe, jak dla jachtów tej wielkości!

Ergonomia i funkcjonalność kokpitu sprawiają, że życie na pokładzie jest tak proste, jak to tylko możliwe. Pawęż łatwo przekształca się w obszerną platformę do pływania, podobną rozmiarem do tych, które znajdziesz na największych Oceanisach. 

Oceanis 40.1 – we wnętrzu jachtu

Stylizacja wnętrza wykonana przez włoskich projektantów ze studia Nauta Design jest niezwykle jasna i wyróżnia się umiejętną aranżacją przestrzeni życiowych.

Luki i okienka w kadłubie i dachu wypełniają łódź naturalnym światłem i doskonale poprawiają wentylację. 

Testowany przez nas egzemplarz wykonany był w wersji z trzema kajutami sypialnymi i jedną łazienką. Ale można zamówić jacht w wielu konfiguracjach: od 2 do 4 kabin i z jedną lub dwoma łazienkami. Jednak to co od razu rzuciło nam się w oczy, to równa, bez żadnych stopni czy występów podłoga, ciągnąca się od dziobu do rufy! Okazuje się, że można ten bardzo ważny ze względów bezpieczeństwa element, zaprojektować w ten sposób. 

Centralnym miejscem na dolnym pokładzie jest oczywiście mesa/salon. Jest w niej dużo miejsca, jest jasno i ma dobre przewietrzanie. Kambuz jest zupełnie sporych rozmiarów i ma wszystko co potrzebne do dłuższej żeglugi w licznym gronie. W tym szerokie i długie blaty oraz liczne szafki gospodarcze. W tylnej części mesy znalazło się miejsce na kącik nawigacyjny.

Przednia kabina jest przeznaczona dla armatora i w tej wersji wyposażona została w dodatkową umywalkę czy też rodzaj małej toaletki.  Jest duża i wygodna. Nie zabrakło w niej także szafek na rzeczy osobiste. Naprawdę czuje się w niej przestrzeń do życia. W innej wersji kabina armatorska może być wyposażona we własną łazienkę. Wersja z czterema kabinami ma natomiast dwie przednie kajuty, w tym jedna z łóżkami piętrowymi.

W tylnej części dolnego pokładu znalazły się dwie kajuty gościnne i duża kabina toaletowa. Rozwiązanie klasyczne, praktycznie spotykane na większości tej wielkości jachtów żaglowych

Oceanis 40.1 – na pokładzie

Zabudowa pokładu w Oceanisie 40.1 nie odbiega funkcjonalnością czy zabudową od innych tego typu i tej wielkości jachtów. Kokpit rufowy jest obszerny i wygodny. Półpokłady prowadzące na dziób są równe i wygodne do przechodzenia. Jedynie w części tylnej mamy stopień, przy wejściu do kokpitu rufowego. Centralnym miejscem kokpitu rufowego są dwie symetryczne sterówki z dużymi kołami sterowymi oraz ergonomicznie zaprojektowane konsole sterownicze. Kokpit jest całkowicie otwarty od tyłu, zabezpieczony jedynie linkowymi relingami. Przed sterówkami są dwa rzędy kanap, pomiędzy którymi mamy stolik z 2 podnoszonymi blatami. 

Do sterówek doprowadzone są szoty foka oraz regulacje wózków od ich prowadnic. Pozostałe liny i regulacje poprowadzone są do dwóch kabestanów posadowionych na daszku tuż koło zejściówki.

Na testowanej jednostce mieliśmy standardowego foka „samohalsującego” oraz genuę 105 %, której szoty prowadzone były przez wózki z bloczkami na prowadnicach wzdłuż nadbudówki. Dodatkowo jacht miał na wyposażeniu przedni Code”0”. Masz podparty jest po jednej parze want oraz „kolumnówek”, z „diamentowym” usztywnieniem dwóch par salingów 

Oceanis 40.1 – żeglowanie

Oceanis 40.1 występuje w kilku wersjach ożaglowania, takielunku i wyposażenia kadłuba. Żeglarze nastawieni na osiągi mogą wybrać wersję First Line, z dłuższym masztem i większym zanurzeniem. System rolera w maszcie i fok samohalsujący ułatwią natomiast manewrowanie w przypadku mniej wymagających i bardziej „leniwych”. Dostępny jest również maszt z klasycznym prowadzeniem grota.

Na testach w La Ginesta mieliśmy tym razem dużo szczęścia do wiatru. Początkowo było miejscami nawet ponad 20 w, w związku z czym skipper ze stoczni zarządził założenie pierwszego refa. Było dużo spokojniej, a prędkość praktycznie nie zmniejszyła się. Płynęliśmy równiej, a sterowanie było lekkie łatwe i przyjemne. 

Trzeba przyznać, że pomimo zmniejszonej powierzchni żagli i naszego standardowego wyposażenia, bez problemu na wiatr osiągaliśmy prędkość ponad 9 w. Jacht nie stwarzał żadnych problemów i kłopotów sternikowi. Po odpadnięciu, po postawienie przedniego Code „0”, Oceanis jeszcze raźniej ruszył do przodu, momentami płynąc nawet 10 – 11 w.  

Dane techniczne 

Oceanis 40.1

długość kadłuba12,87 m
szerokość4,18 m
zanurzenie (Cast Iron Keel)2,17 m
wyporność7985 kg
powierzchnia żagli głównych (masz standardowy – genua (furling) 105 %, grot (furling/classic)genua 105% – 34,3 m² / grot – 34,7/41,80 m²
powierzchnia Code „0”61,10 m²
zbiornik na wodę225 l
kategoria CEA10/B10/C12
silnik stacjonarny45 KM
projektMarc Lombard/Nauta Design
cenaod 174,7 tys. euro (plus VAT)

Tekst Stanisław Iwiński, zdjęcia Stanisław Iwiński oraz materiały prasowe stoczni/Julien Gazeau/Niclas Claris

 

Autopromocja