Marex 390, to najnowszy model popularnej serii jachtów klasy family cruiser z norweskiej stoczni o tej samej nazwie. Marka oczywiście skandynawska, ale produkuje w nowoczesnym zakładzie produkcyjnym wybudowanym na przedmieściach Kowna, na Litwie. Premiera Marexa 390 miała swoją uroczystą oprawę w trakcie salonu nautycznego w Cannes, we wrześniu 2025 roku. Jacht został zgłoszony do prestiżowego konkursu Best of Boats Award 2026, a jego jurorzy mieli okazję sprawdzić i ocenić go na specjalnych testach w Oslo w listopadzie br.
TEST Marex 390 – prezentacja
Już przy pierwszym spojrzeniu na jacht zacumowany przy kei w stolicy Norwegii Oslo nie mamy żadnych wątpliwości: „To musi być Marex”. Design i wygląd zewnętrzny są bardzo podobne do jego większego poprzednika, flagowego modelu Marex 440 Gourmet Cruiser. Po wejściu na pokład Marexa 390 możemy przekonać się, że podobnie jest z jego zabudową wnętrza, a różnice wynikają jedynie z mniejszych gabarytów jachtu i bardziej ograniczonej przestrzeni. Jednak funkcjonalne rozplanowanie pokładów i kokpitów jest tak samo dobre jak w większym poprzedniku. W końcu czyż nie należy wykorzystywać dobrych i sprawdzonych rozwiązań? Tym bardziej, że Marex nie idzie na kompromisy i stosuje zasadę wysokiej jakości wykończenia elementów oraz wykorzystywania jak najlepszych materiałów.
Zarówno w wewnętrznych kokpitach jak i na zewnętrznych pokładach to komfort i wygoda przebywania mają być najważniejszymi cechami najnowszej konstrukcji Marex Boats.
TEST Marex 390 – design i koncepcja
TEST Marex 390, to jak już w/w jacht klasy family cruiser, mocno wzorowany na swoim większym poprzedniku Marex 440. Dodam, że design kadłuba oraz wygląd zewnętrzny jachtów Marex z założenia mają nawiązywać do tradycyjnych linii jachtów motorowych, sprawdzonych i lubianych przez wielu fanów sportów wodnych. Mają one zadowolić rzesze wodniaków kochających przede wszystkim fantastyczne spędzanie czasu na wodzie w gronie rodzinnym lub z przyjaciółmi. Komfort i codzienna wygoda oraz poczucie, że jest się jak w domu, na lądzie, to mają być cechy family cruiserów Marexa.
TEST Marex 390 – napęd
W testowanym jachcie mieliśmy do dyspozycji podwójny układ napędowy Volvo Penta D6 o mocy 440 KM każdy oraz układem przeniesienia napędu stern drive.
Producent przewidział możliwość zamontowania mniejszych silników: 2 x Volvo Penta D4 o mocy 320 KM każdy, również z popularnymi z-tkami. Jeżeli natomiast znajdą się chętni, to w przyszłości będzie można zamówić jacht z układem shaft czyli z tzw. wałem prostym.
Konsola sterownicza podobna jak w modelu 440 wyposażona była we wszystko co niezbędne do sterowania i kontroli, z chartplotterem, joystickiem i innymi urządzeniami kontrolno-pomiarowymi. Wszystko przejrzyste i ergonomicznie rozplanowane, co doskonale ułatwia prowadzenie jachtu na szlaku, jak i podczas manewrowania w porcie.
Komora silnikowa jest obszerna z wygodnym dostępem do obsługi zespołu napędowego.
TEST Marex 390 – życie na pokładzie otwartym
Marex 390, choć odrobinę mniejszy od swojego starszego brata modelu 440, jest wygodny, można powiedzieć komfortowy dla całej załogi. Zarówno na otwartych pokładach, jak i w kokpitach schowanych pod dachem nadbudówki, możemy cieszyć się wygodą i przyjemnością przebywania nawet w trakcie długich rejsów.
Pokłady zewnętrzne to oczywiście dziób i rufa. Przedni pokład, to tradycyjny sunpad umiejscowiony na daszku nad kajutą sypialną armatora. Wygodny, zaopatrzony we wszystko co umili nam leniwy relaks na owdzie.
Na większą uwagę zasługuje jednak kokpit rufowy, a właściwie jego tylna część, czyli platforma kąpielowa. Jest ona duża, ale co najważniejsza ma wiele dodatkowych funkcji (poza użytkowaniem podczas kąpieli). Ciekawość naszą wzbudziły specjalne schowki/bakisty pod jej podłogą, rzecz raczej wcale lub rzadko spotykana. Są one bardzo użyteczne, bo można w nich schować sporych rozmiarów elementy ruchome wyposażenia (np. stolik, odbijacze czy drabinkę zejściową). Dodatkowe schowki/ bakisty mamy również ponad platformą, w tylnej wystającej do tyłu części kokpitu rufowego. Dzięki temu możemy tam łatwo stworzyć rodzaj „beach clubu”, wstawiając stolik i wykorzystując schowki jako siedziska.
Przejścia zewnętrze po półpokładach dookoła jachtu są zabezpieczone relingami i handrelingami we wszystkich newralgicznych miejscach. Dodajmy do tego, że wszystkie pokłady i półpokłady (zewnętrze i wewnętrzne) pokryte są w standardzie naturalnym lub sztucznym teakiem.
TEST Marex 390 – życie na pokładzie zamkniętym
W trakcie naszych dyskusji nad cechami Marexa 390, niektórzy stwierdzali, że jest on zaprojektowany pod użytkowanie na północnych, zimnych szlakach wodnych. Mnie natomiast wydaje się, że jest to pogląd trochę mylny. Oczywiście dzięki obszernej nadbudówce, kryjącej oba najważniejsze kokpity: rufowy i centralny, mamy naprawdę sporo miejsca do przebywania w ciepłym i miłym wnętrzu podczas zimnej aury. Przetestowaliśmy to sami pływając po wodach wokół Oslo przy ujemnej temperaturze. Wydajne ogrzewanie pozwalało nam przebywać nawet w t-shirtach. Ale Marex 390 został tak zaprojektowany, że sprawdzi się także warunkach nawet tropikalnych. Gdy jest zimno możemy całe wnętrze odciąć dzięki specjalnej rozsuwanej kurtynie. Gdy natomiast jest ciepło i słonecznie, kurtynę odsuwamy i chowamy w specjalnych schowkach umiejscowionych w bocznych słupkach nadbudówki. Dzięki temu nasz rufowy kokpit robi się całkowicie otwarty, a poprzez funkcjonalne połączenie z nim również sam kokpit centralny. Dodatkowo możemy rozsunąć specjalne „sunroofy”, jeden nad kokpitem rufowym z materiału, drugi sztywny nad większą powierzchnią wnętrza głównego. Po ich rozsunięciu mamy do czynienia z dużym „kabrioletem wodnym” i możemy do woli cieszyć się słońcem i piękną pogodą.
TEST Marex 390 – funkcjonalność na pokładzie głównym
O ile pokład dziobowy i rufowy służą przede wszystkim do relaksu i odpoczynku, o tyle kokpit rufowy i centralny mają funkcje o wiele bardziej bytowe. Obydwa są duże i wyposażone w wygodne kanapy, stoły i inne elementy funkcjonalne. W obu przy stole zmieści się praktycznie cała załoga i oba mogę być przekształcone w dodatkowe miejsca do spania. Ten rufowy może być także zamieniony w duży sunpad, miejsce do opalania się.
Kokpit centralny ma oczywiście pełne wyposażenie bytowe, w tym spory kokpit, z wszystkimi elementami kuchennymi już w standardzie (np. 3 lodówki). Można go również całkowicie zasłonić i odizolować specjalną rozsuwaną kurtyną, chowaną jak ta rufowa w słupkach przednich.
Nie brakuje oczywiście telewizora, który na co dzień chowany jest na płask pod sufitem, a gdy przyjdzie nam ochota na oglądanie programu, opuszczamy na specjalnym mechanizmie do pionu i możemy go ustawić we wszystkich kierunkach.
Na uwagę zasługuje też sterówka, a właściwie siedzisko sternika, które jest nie tylko przesuwane i regulowane, ale ma także odchylane oparcie. Możemy poczuć się w nim jak w prawdziwej „business klasie”.
TEST Marex 390 – na dolnym pokładzie
Testowany przez nas Marex 390 zabudowany był w układzie z dwoma kajutami sypialnymi i jedną łazienką. Dziobowa, armatorska jest duża, wygodna i komfortowa, z pełną wysokością stania, wyposażona w liczne szafki i schowki.
Kabina gościnna jest bardzo duża. Ma łóżko w poprzek jachtu pod podłogą kokpitu centralnego. Jest w niej także dodatkowa leżanka, ale co robi największe wrażenie, to rodzaj przedsionka przy wejściu. Jest tam pełna wysokość stania, a przede wszystkim wygospodarowane miejsce do pracy przy małym biureczku.
Kabina toaletowa jest jedna, wspólna dla całej załogi. Ma wydzieloną część prysznicową, eleganckie wykończenie, pełną wysokość stania i wszystko co niezbędne.
TEST Marex 390 – na testach w Oslo
Na testy zostaliśmy zaproszeni jako jurorzy konkursu BOB Award. Jacht został zgłoszony do konkursu w edycji 2026 roku. Niestety listopadowy termin kazał nam się z skonfrontować z prawdziwie zimowymi warunkami, które właśnie zawitały do stolicy Norwegii. Okazało się jednak, że nawet zimowe temperatury nie przeszkadzają w przyjemności jazdy po ciekawym szlaku. Można podziwiać też Oslo, które przeszło niesamowite przeobrażenie w ostatnich latach i stało się prawdziwą perełką, miastem z nowoczesną, zwróconą ku morzu architekturą. Warto dodać, że Oslo obok Helsinek dysponuje największą liczbą, ponad 10 tysięcy miejsc w marinach! Fiordy i zatoki wzdłuż całego wybrzeża od strony morza Północnego to prawdziwe „bajkowe widoki”.
Jeśli chodzi o same próby nawodne, to możemy tylko potwierdzić wysokie walory nautyczne Marexa 390. Prowadzi się znakomicie, a ułatwia to doskonale dobra ergonomiczna sterówka. Kolumna steru jest regulowana we wszystkich kierunkach, o a o fotelu już w/w. Wspaniale prowadzi się jacht również w pozycji stojącej, po odsunięciu dachu. Widać wtedy doskonale cały szlak wokół jachtu, ale musi być spełniona jedna rzecz: pogoda powinna być raczej letnia, a nie jak ta będąca naszym udziałem, z ujemną temperaturą. Niemniej możliwość jest!
Marex 390, choć z założenia jest typem family cruiser, potrafi rozpędzić się nawet do 41 w. Na maksymalnych 3840 obr./min i 40,5 w szybkości, poziom hałasu osiągał 79 dB. Jazda z maksymalną prędkością, to jednak wysokie spalanie, o czym warto pamiętać. Choć silniki wysokoprężne Volvo Penta są dosyć ekonomiczne, zużywaliśmy wtedy około 180 l/h. Jazda z szybkością cruisingową ok. 26 w i 2800 obr./min, to dużo mniejszy wydatek na paliwo. Spalanie spadło o połowę do około 87 l/h, a poziom hałasu do 73 dB.
Jedyne co trochę jednak muszę zapisać na minus, to niezbyt przyjemne wibracje przenoszone na kadłub z silników podczas wchodzenia w ślizg oraz podczas pływania z szybkością półwypornościową. Wydaje mi się, że poduszki od silników niezbyt dobrze tłumiły drgania od napędów.
Jednak również za parametry pływania można wystawić Marexowi 390 najwyższą ocenę. Jak na family cruisera spisuje się on znakomicie, a jego prowadzenie to prawdziwa przyjemność, tak jak przebywanie na pokładzie w charakterze pasażera czy też członka załogi.
TEST Marex 390 – podsumowanie i ocena
Marex 390, to jeden z pierwszych kandydatów do nagrody w konkursie BOB Award, nowej edycji 2026 roku. Jednak czy zdobędzie takie laury jak jego starszy poprzednik,
czas okaże. Przed jury jeszcze wiele testów i prób różnych konkurentów z całego świata.
Jedno co można powiedzieć to to, że Marex 390 nie zawiódł oczekiwań i okazał się być jednostką spełniającą swoje założenia, wygodnego wręcz komfortowego jachtu rodzinnego. Zachował wszystkie cechy i zalety, znane z poprzedniego modelu 440. Jest perfekcyjnie wykonany, z dużą dbałością o szczegóły i elementy wyposażanie.
Na Marexie 390 można poczuć się naprawdę wygodnie, zupełnie jak we własnym domu.
Marex 390
Dane techniczne:
| długość całkowita kadłuba | 12,00 m |
| szerokość całkowita | 3,73 m |
| zanurzenie | 1,03 m |
| masa | ca 12,9 t |
| liczba kajut sypialnych | 2 |
| liczba kabin toaletowych | 1 |
| rodzaje napędów | 2 x Volvo Penta D6 – 440HP,2 x Volvo Penta D4 – 320 HP |
| zbiornik paliwa | 870 l |
| zbiornik wody | 590 l |
| zbiornik wody szarej | 360 l |
| kategoria projektowa CE | B |
| producent | Marex Boats, UAB |
| więcej: | https://marex.no/dealer/marex-lithuania/ |
Jednostka napędowa (w testowanym jachcie)
| 2 x Volvo Penta D6 440 KM, wysokoprężny, turbodoładowany, common rail,z układem przeniesienia stern drive oraz joystickiem |
| pojemność skokowa | 5500 cm3 |
| masa silnika | 755 kg |
| moc maksymalna | 440 KM/324 kW |
| maksymalne obroty | 3700 obr./min |
| liczba cylindrów | R6 |
| alternator | 12 V/150 A lub 24 V/80 A |
| cena łodzi | Na zapytanie (standard od ok. 600 tys. euro plus VAT) |
O marce Marex:
Marex 440 Gourmet Cruiser –– krótka historia na jubileusz 50. lecia
Historia Marex Boats rozpoczyna się w Norwegii w 1973 roku. 36-letni Eyvin Aalrud pracował jako menedżer ds. eksportu u producentów łodzi, takich jak Selco i Joda. Aalrud miał duże doświadczenie oraz wiedzę ekonomiczną i zarządczą, więc po pewnym czasie zapragnął rozpocząć produkcję łodzi. Razem z rozpoczęciem wytwarzania łodzi spełniło się marzenie Aalruda. Uruchomiono zakłady produkcyjne w Rykene, a wkrótce wprowadzono na rynek pierwsze modele Marex.
Czarny poniedziałek i nowe horyzonty
Rok 1986 był jednym z najbardziej udanych w branży jachtowej lat 80. Jednak rok później nastąpił kryzys, tzw. „Czarny Poniedziałek” i załamanie na giełdzie finansowej. Cała sprzedaż w Skandynawii nagle ustała i minęło sporo czasu, zanim rynek się ożywił.
Rozszerzenie sieci dealerskiej dalej na południe w Europie było dla Marexa doskonałym rozwiązaniem. Dwaj synowie założyciela, Espen i Thomas, zaczęli dzielić pasję ojca do żeglarstwa i podróżowali z nim na wystawy w poszukiwaniu nowych rynków. Sprzedaż ta pomogła firmie marce utrzymać się na rynku przez kolejne lata. Część dealerów była firmami rodzinnymi. Dziś wieloma z nich zarządza kolejne pokolenie i nadal prowadzą interesy z firmą Marex.
Przeprowadzka na Litwę
W 1999 roku Espen Aalrud po raz pierwszy spotkał się ze swoimi litewskimi partnerami Sauliusem Pajarskasem i Raimondasem Siugzdinisem. Mieli już mały zakład produkcyjny łodzi z doświadczeniem w wytwarzaniu tworzyw sztucznych i żaglówek. Będąc utalentowanymi i profesjonalnymi żeglarzami, rozumieli potrzebę budowania jakości i praktyczności.
„Współpraca testowa” rozpoczęła się od dziesięciu łodzi zbudowanych w norweskich zakładach. Po udanych doświadczeniach produkcja modelu 270 Estremo Cruiser została przeniesiona na Litwę, a w 2004 roku Marex zainwestował w swój pierwszy zakład o powierzchni 3000 metrów kwadratowych. Szybko się rozwinęli i wkrótce przenieśli do stałej siedziby stoczni produkcyjnej w Kownie (produkcja łodzi w Norwegii została wstrzymana w 2017 roku).
Tekst Stanisław Iwiński, zdjęcia materiały firmowe/Stanisław Iwiński.






































