Autorem pomysłu konstrukcji jachtu LY 30+ jest Błażej Predko. Pierwszy model opuścił stocznię Lamdo Yachts w 2022 roku i szybko zdobył popularność pośród polskich houseboatów. Ten typ motorowych łodzi rekreacyjnych stał się naszą specjalnością na światowym rynku jachtowym, a LY 30+ tylko to to potwierdza. Teraz przyszła pora na jego nową odmianę. Autor postawił na ekologię i zdecydował się wypuścić na rynek jego elektryczną wersję. W Mikołajkach postanowiliśmy sprawdzić czy nie stracił ze swych zalet po radykalnej zmianie napędu.

Oryginalna koncepcja, opracowana w renomowanym biurze konstrukcyjnym Tony Castro Yacht Design, to jedna z mocniejszych zalet houseboata ze stoczni Lamdo Yachts. Docenili to już wcześniej jurorzy konkursu targowego Gdynia POLBOAT Awardktórzy nominowali go w kategorii Najładniejszy Jacht Motorowy do 11 m długości w 2022 roku.

Ale houseboat to rodzaj łodzi turystycznej, na której liczy się przede wszystkim funkcjonalność, a ta ceniona była nie tylko przez fachowców branżowych, ale i licznych klientów, nabywców eleganckiego i wygodnego Lamdo LY 30+. 

Jest wiele dyskusji o stosowaniu napędów elektrycznych na łodziach motorowych, ale to właśnie houseboaty, jak żadne inne, nadają się doskonale do wprowadzania takich innowacji.

Nasz test w Mikołajkach zdecydowanie to potwierdził! Lamdo eLY 30+ nic nie stracił ze swoich zalet i wprost przeciwnie, zyskał nawet wiele nowych korzystnych cech.

TEST Lamdo eLY 30+ – prezentacja

Lamdo eLY 30+, to typowy houseboat do wygodnego pływania w gronie rodzinnym lub z przyjaciółmi w czasie wakacyjnych wędrówek wodnych, raczej po wewnętrznych wodach osłoniętych, choć ma on również certyfikację klasy projektowej CE „B”.

Amatorzy szaleństw na wodzie nie mają na nim czego szukać, niezależnie od tego w jaki napęd go wyposażymy. Nie do tego został on pomyślany i wykonany. Jacht ma 10 metrów długości, dosyć dużą szerokość 3,49 i doskonale nadaje się do spokojnych rejsów po wszystkich akwenach świata.

Zamontowanie zaburtowych silników elektrycznych nic nie zmieniło w jego wyglądzie zewnętrznym. Zdecydowanie poprawił się za to komfort żeglugi i przyjemność przebywania na jego pokładzie. Napęd elektryczny to oczywiście przede wszystkim dbanie o czystość środowiska naturalnego, ale dla pływającej nim załogi to także niesłychana radość z przeżywania i podziwiania krajobrazu w ciszy i spokoju.

Nowy model, choć oczywiście bardzo podobny do swojego pierwowzoru z wyglądu zewnętrznego, otrzymał oczywiście nowe oznaczenie, tak aby nie było wątpliwości co do jego innowacyjności. Przed nazwą własną dodana została literka „e”, tradycyjnie oznaczająca zastosowanie elektrycznego napędu jednostki. 

I tak prezentujemy nowego Lamdo eLY 30+.

TEST Lamdo eLY 30+ – przeznaczenie

Jak już w/w Lamdo eLY 30+ to typowy houseboat do spokojnego żeglowania turystycznego. W zasadzie głównymi odbiorcami tego typu jednostek są firmy czarterowe, ale jest też liczne grono fanów sportów wodnych, którzy wolne chwile lubią spędzać na swoich pływających apartamentach i nie lubią dzielić się swoją „ukochaną łódką” z innymi.

Na jachcie ma być wygodnie, tak jak to możliwe oczywiście, jak w apartamencie na lądzie, a dodatkowym bonusem jest mobilność takiego rozwiązania. Chociaż, jeżeli już miałbym porównywać zastosowanie houseboatów, to bardziej adekwatne byłoby ich zestawienie z samochodowymi camperami. 

Biuro konstrukcyjne Tony Castro Yacht Design, bardzo ciekawie podeszło do swojej pracy. Stworzono jednostkę o bardzo oryginalnym wyglądzie, ale widać też dużą dbałość o zapewnienie na niej wyjątkowej funkcjonalności użytkowania. A to jest podstawowe wymaganie stawiane przed tego typu jachtami turystycznymi.

W testowanym egzemplarzu mieliśmy jacht wyposażony w maksymalną liczbę kajut i miejsc do spania. Były na nim 3 kabiny z podwójnymi kojami, a dodatkowe 2 miejsca do spania można wygospodarować na rozkładanej kanapie w kokpicie centralnym. O ile do armatorskiego użytkowania wydaje się to być za dużo, o tyle dla wynajmujących w czarterze ma to zasadnicze znaczenie, jeśli chodzi o koszty. W tym przypadku możemy je rozłożyć nawet na 8 osób, choć z pewnością komfort na jachcie będzie trochę mniejszy.

TEST Lamdo eLY 30+ – kadłub, wygląd i design

W pierwszym etapie tworzone były modele z przyczepnymi silnikami spalinowymi. Ale już od początku stocznia miała w planach wprowadzenie proekologicznych rozwiązań. Kadłub pozostaje ten sam. Jest to typowa jednostka wypornościowa i nie ma znaczenia czy jest poruszana z pomocą napędów spalinowych czy elektrycznych. Niemniej wprowadzenie „elektryków” poszerza ofertę jachtów turystycznych, w zależności od preferencji klienta lub, co może być jeszcze bardziej istotne, od rodzaju akwenu, po którym będziemy pływać. Coraz więcej wewnętrznych tras wodnych podlega restrykcyjnym ograniczeniom. Zakazy pływania na silnikach spalinowych istnieją na wielu akwenach w Austrii, Szwajcarii, Włoszech, Skandynawii, jak również w Polsce. Ze swojego doświadczenia dodam jeszcze piękny, węgierski Balaton, na którym testowaliśmy inną polską konstrukcję z napędem elektrycznym. Doskonale się sprawdził i myślę, że i Lamdo eLY 30+ ma szansę „podbić węgierskie morze.

TEST Lamdo eLY 30+ – życie na pokładzie otwartym

Na jacht wchodzimy przez otwieraną furtkę na prawej burcie w tylnej części jachtu, prosto do kokpitu rufowego. Wygodnie jest też wejść przez którąś z półplatform rufowych, pomiędzy którymi zawieszony jest silnik zaburtowy.

Na jachcie mamy 3 strefy otwartego pokładu: wspomniany już kokpit rufowy. Jest on całkowicie zadaszony, a dodatkowo może być osłonięty opuszczanymi roletami materiałowymi, podzielonymi na wiele sekcji. W razie deszczu jesteśmy całkowicie osłonięci od złych warunków atmosferycznych. Dodatkową funkcją tych rolet, jest też odcięcie przebywającej na łodzi załogi od „wścibskich oczu” innych przechodzących w pobliżu, podczas postoju w marinie przy kei. A bywało tak w czasie naszego testu w Mikołajkach. 

Kokpit rufowy może być zintegrowany funkcjonalnie z wnętrzem kokpitu centralnego, ale możemy go także używać jako wygodnej „werandy” lub małego saloniku na otwartym powietrzu. Za kanapą usytuowaną wzdłuż pawęży, a ponad silnikiem napędowym, mamy taki zawieszony nad nim „minipokład” z „sunpadami”, materacami do słonecznych kąpieli. Bardzo przyjemne miejsce do wypoczynku i dobrze sprawdza się podczas rejsu.

Na lewej burcie zaprojektowano półpokład/przejście na otwarty pokład dziobowy, miejsce do wypoczynku na wygodnych materacach słonecznych zaopatrzonych oczywiście w niezbędne cupholdery – uchwyty do napoi. Szeroki pokład dziobowy jest idealnym miejscem do relaksu w trakcie rejsu czy postoju na kotwicy. Można z niego łatwo korzystać z kąpieli wodnych, wskakując bezpośrednio z „kaczego dziobu” do wody. Zasadniczo służy on do wychodzenia na ląd w przypadku dobijania dziobem do kei lub brzegu, ale również maskuje podczepioną do niego kotwicę, poruszaną elektryczną windą schowaną w specjalnej komorze. 

Obchodząc dziób na prawą burtę, dostaniemy się do 3 strefy wypoczynkowej na otwartym pokładzie. Poprzez krótki półpokład, z którego mamy wejście bezpośrednio do wnętrza kokpitu centralnego obok sterówki, dochodzimy do eleganckiej drabinki. Po niej wchodzimy na daszek nadbudówki. Nie jest to w pełni tzw. „flybridge”, a raczej duży otwarty pokład słoneczny. W wyposażeniu jachtu są szerokie materace z cupholderami oraz specjalne składane bimini, które możemy rozłożyć i osłonić się przed nadmiernymi promieniami słonecznym. Przypomina to trochę takie „solarium” na wodzie, atrakcyjne miejsce do opalania się.

Warto też zwrócić uwagę na dużą dbałość o bezpieczeństwo poruszania się po jachcie. Ciągi komunikacyjne osłonięte są burtami i we wszystkich newralgicznych miejscach mamy wygodne uchwyty i solidne relingi do trzymania się.

TEST Lamdo eLY 30+ – funkcjonalność na pokładzie głównym

Podstawową zaletą dobrego houseboata jest jego funkcjonalna zabudowa. Być może powtarzam się, ale jest to najważniejsza cecha, na którą należy zwrócić uwagę przy ocenie tego typu konstrukcji pływających.

Lamdo eLY 30+, tak jak jego starszy brat „spalinowy”, został zaprojektowany z centralnym kokpitem schowanym całkowicie w nadbudówce, ale z łatwą możliwością zintegrowania go funkcjonalnie z kokpitem rufowym, o którym była mowa wyżej. Wystarczy odsunąć tylne drzwi maksymalnie na prawą burtę oraz podnieść uchylne okno zlokalizowane w lewej części tylnej ściany. Połączenie obu przestrzeni zapewnia większy komfort i wygodę. Cała załoga może przebywać razem, nie tłocząc się we wnętrzu.

Wnętrze kokpitu centralnego ma klasyczne rozplanowanie. Po lewej stronie od wejścia mamy miejsce do spożywania posiłków. Na kanapie w kształcie litery „C”, okalającej duży składany stół, wygodnie zmieści się 6 osób.

Miejsce to ma jednak dodatkową funkcję. W razie potrzeby możemy tam wygospodarować dodatkowe 2 miejsca do spania. Wystarczy opuścić stół z pomocą jego pneumatycznego mechanizmu i rozłożyć na nim dodatkowe materace. Dwie osoby wygodnie wyśpią się w każdych warunkach.

Za tylną częścią oparcia kanapy jest oczywiście telewizor, element zawsze przydatny w czasie wieczornego relaksu na wodzie, szczególnie gdy są ciekawe transmisje sportowe lub atrakcyjne seanse filmowe.   

Po prawej stronie od wejścia znalazł miejsce sporych rozmiarów kambuz. Ma on duży blat do przygotowywania jedzenia, liczne szafki gospodarcze, lodówkę, zlewozmywak i oczywiście kuchenkę. Na testowanym jachcie była zamontowana elektryczna płyta ceramiczna, ale gdyby ktoś bardzo dużo gotował i obawiał się, że może mu zabraknąć prądu, jest możliwość zabudowania kuchenki gazowej. Myślę jednak, że lepiej pozostać do końca miłośnikiem proekologii. Wystarczy zamówić w wyposażeniu dodatkowe „powerbanki”. W specjalnej szafce jest miejsce nawet na 3 takie urządzenia o pojemności 12 kWh każdy. Możemy wtedy spać spokojnie, energii nie zabraknie. Szafki gospodarcze są też podwieszone pod sufitem nad blatem. Jest to element, którego nigdy nie jest za dużo na jachcie.

Przednią część po prawej stronie kokpitu centralnego zajmuje sterówka z wygodnym miejscem pilota. Ma on do dyspozycji urządzenia kontrolno-sterownicze, zamawiane według własnych potrzeb. W standardzie jest jednak najważniejszy: wyświetlacz funkcji napędu elektrycznego ze wszystkim istotnymi parametrami.

Z lewej strony sterówki zaprojektowano zejściówkę na pokład dolny. Tutaj też mamy do czynienia z niestandardowym schematem. Schodki prowadzące na dół są umiejscowione po skosie, a nie na wprost. 

Funkcjonalność na jachcie to także zapewnienie na nim odpowiedniego oświetlenia i dobrej wentylacji. I w tym przypadku projektanci „dobrze odrobili zadanie”. We wnętrzu jest bardzo jasno dzięki dużym taflom okien bocznych, a przewietrzanie zapewniają liczne otwierane okienka, luki i szeroko odsuwane drzwi tylne.

W razie potrzeby można też zamówić jachtową klimatyzację i ogrzewanie, które sprawdzą się w trudnych warunkach atmosferycznych i poprawią komfort załogi.

Na jachcie nie zapomniano o bardzo ważnym elemencie zabudowy, czyli schowkach/bagażnikach na ruchomy osprzęt i wyposażenie. Na szczególną uwagę zasługują liczne bakisty pod podłogą kokpitów. W jednym z nich znalazła się „elektrownia” jachtu, czyli bateria przeznaczona tylko do napędu. W razie potrzeby i zamówienia jachtu z mocniejszymi napędami elektrycznymi, znajdzie się w tych bakistach również miejsce na dodatkowe akumulatory, niezbędne do ich zabezpieczenia w energię. Dzięki dużym klapom dostęp do tych urządzeń jest wyjątkowo wygodny dla obsługi i serwisowania.

TEST Lamdo eLY 30+ – życie na pokładzie dolnym

Testowany jacht wyposażony był w 3 kajuty sypialne oraz kabinę toaletową zlokalizowane w przedniej i centralnej części jachtu. 

Kajuta dziobowa, to typowa armatorska, największa i najbardziej komfortowa. Bardzo ciekawie i oryginalnie wymyślono w niej łóżka do spania. Zostały one zaprojektowane po skosie i wypełniają cały przód pomieszczenia. W kabinie jest zapewniona pełna wysokość stania, przynajmniej w części, gdzie musimy się poruszać. 

Dwie kajuty gościnne są trochę mniejsze, ale są tam niezbędne szafki ubraniowe, a przy wejściu zapewniona jest pełna wysokość stania. Bez problemu nawet duża osoba znajdzie miejsce do przebrania się i przygotowania do spania. Samo spanie to podwójna hundkoja, schowana pod podłogą kokpitu centralnego. 

We wszystkich kajutach sypialnych są okienka i otwierane lufciki, zapewnione jest więc odpowiednie doświetlenie i przewietrzanie.

W układzie z 3 kajutami sypialnym mamy jedną kabinę toaletową, w której znajduje się zarówno WC, jak i umywalka i prysznic. Jest tam pełna wysokość stania, jest jasno, a pomieszczenie jest dobrze wentylowane dzięki otwieranym lufcikom. Łazienka znajduje się pod konsolą sterowniczą

W innym układzie zabudowy z jedną lub dwoma kajutami, kabina toaletowa składa się z 2 oddzielnych pomieszczeń. W jednym jest WC, w drugim prysznic i umywalka.

Zmieniona został pojemność zbiorników na wodę, mają one teraz 2 x 200 l i na fekalia 1 x 200 l.

Wszystkie kajuty sypialne, w zależności od naszych potrzeb mogą być otwarte lub zamykane.

TEST Lamdo eLY 30+ – jednostka napędowa

Testowany egzemplarz Lamdo eLY 30+, wyposażony został w elektryczny silnik zaburtowy Wave 70+Jest to outboard elektryczny z płaskim uzwojeniem X-pin, zapewniającym mniejszą wagę, wysokowydajną skrzynią biegów, zamkniętym układem chłodzenia cieczą, inteligentną technologią zarządzania ciepłem, zdalną kontrolą układu sterowego oraz wyposażony w 5-calowy ekran dotykowy o wysokiej jasności IP67.

Silnik osiąga szczytową (peak power) mocy 80 kW, oraz ciągłą (continous) 40 KW. Jego bateria ma pojemność 60 kWh, co, jak reklamuje producent, jest ekwiwalentem 40 litrów paliwa dla silnika spalinowego.

Możemy też zamówić jacht z mocniejszymi napędami: Wave 150+ (150kW) lub Wave 300+ (228 kW). Każdy potrzebować będzie oczywiście większej „elektrowni” , czyli dodatkowych baterii.

Według teoretycznych wyliczeń, a także na podstawie pomiarów w optymalnych warunkach, zasięg pływania na jednym ładowaniu z silnikiem Wave 70+ wynosi do 11 h. W zasadzie bez problemu pokonamy trasę np. Z Giżycka do Mikołajek i z powrotem. Musimy jednak wziąć pod uwagę nie tylko rygorystyczne utrzymywanie prędkości podróżnej, ale i warunki na szlaku, jak np. silny wiatr przeciwny, fale itp.

TEST Lamdo eLY 30+ wrażenia z pływania

Houseboatem ze stoczni Lamdo Yachts pływaliśmy wielokrotnie, ale po raz pierwszy mieliśmy do czynienia z elektrykiem. Wrażenia z pływania za każdym razem były więcej niż pozytywne. Nie inaczej było na ostatnich testach z silnikiem elektrycznym.

Jacht jest tak samo wygodny czy wręcz komfortowy, choć nie ukrywam, że do prywatnego użytku wolałbym go mieć w wyposażeniu z 2 kajutami sypialnymi. Niemniej, jeżeli planujemy zapraszać liczniejsze grono przyjaciół na rejsy, 3-kabinówka sprawdzi się bez wątpienia lepiej. Miejsca na pokładzie starczy nawet dla 8 (do spania) lub 10 (na dzienne pływanie) osób.

Największa różnica pomiędzy pływaniem na silniku spalinowym a elektrycznym jest komfort samej żeglugi. Poruszając się z pomocą tego pierwszego musimy liczyć się z hałasem osiągającym nawet 74 dB przy otwartych drzwiach i przy maksymalnych obrotach. Płynąc na silniku elektrycznym poziom hałasu pochodzący od napędu jest minimalny. Na maksymalnych obrotach zmierzyliśmy poniżej 60 dB (przy otwartych drzwiach, natomiast przy szybkości podróżnej nie przekraczał 50 dB!

Nasz test odbywał się przy dobrej pogodzie, ale przy silnym wietrze. Trochę utrudniało to manewrowanie szczególnie przy podchodzeniu do kei (zawietrznej) w marinie. Chyba tylko w tych manewrach odniosłem wrażenie, że przydałoby się mieć więcej mocy i zastanawiałbym się czy nie wyposażyć jachtu w mocniejszy napęd. Ale z silnikiem Wave 70+, bez problemu poradziłem sobie podczas cumowania.

Inna sprawa, to kwestia przyzwyczajenia się do charakterystyki pracy silnika elektrycznego. Po pierwsze: praktycznie nie słychać jego pracy, po drugie trochę inaczej reaguje na ruchy manetką – jest bardziej czuły. Radziłbym więc poświęcić kilka chwil na pełne jego wyczucie, tak aby nie być później zaskoczonym.

Poza tym, sterowanie nie różni się od prowadzenia jachtu z silnikiem spalinowym.  Lamdo eLY 30+ dobrze słucha się steru, a wszelkie manewrowanie jest rozrywką bezpieczną, łatwą i przyjemną. Obydwa rodzaje napędów są klasycznymi outboardami i poruszanie nimi jednostki jest bardzo skuteczne, niezależnie od tego czy jedziemy do przodu, czy do tyłu. 

Nasze wrażenia z jazdy pozostają tak samo pozytywne jak podczas wcześniejszych prób wykonywanych z napędem spalinowym.

TEST Lamdo eLY 30+ podsumowanie i ocena

Pomimo upływu kilku lat od premiery pierwszego houseboata ze stoczni Lamdo Yachts, jednostka nic się nie zestarzała. Z pewnością jest to zasługa oryginalnej koncepcji jej designu i zabudowy. Teraz dostała „zastrzyk” nowości lub, jak kto woli, innowacyjności.

Jacht jest bardzo funkcjonalnie zabudowany, jest ładny i wygodny. Wyposażenie go w silnik elektryczny dało mu niepowtarzalną szansę i przewagę nad tradycyjnymi houseboatami. Poruszany elektrycznym silnikiem zapewnia ciszę i spokój na pokładzie, a dodatkowo pozwala na pływanie po akwenach objętych strefą ciszy i zakazem korzystania z napędów spalinowych. A jest ich coraz więcej, szczególnie na wodach osłoniętych, jeziorach, rzekach i kanałach.

Rozwój technologii elektrycznej pozwala na coraz śmielsze i pełniejsze wykorzystanie napędów proekologicznych. Przede wszystkim ze względu na niesłychany postęp w rozwiązywaniu problemów magazynowania energii. Powoli staje się to coraz mniejszym problemem również w branży nautycznej. Rejsy jachtami z napędem elektrycznym po jeziorach, nawet tak rozległych jak nasze Mazury, nie są już skomplikowane jak jeszcze kilka lat temu.

Według naszych pomiarów przy prędkości ok. 5km/h bateria starcza na prawie 17 h pływania, a przy ok. 8 km/h na prawie 10 h pływania. Ładowanie w zależności od mocy słupka w porcie to ok. 3,8% (10A), 6% (16A) na lub 12% (32A) na godzinę.

Na koniec jeszcze kilka liczb według informacji od użytkowników korzystających z trasy Giżycko – Mikołajki:

Elektryk” zużyje na trasie ok. 24 kWh, czyli koszt wyniesie 12 – 48 złotych. Z 80-konnym silnikiem spalinowym spali ok. 30 litrów, czyli koszt wyniesie ok. 180 złotych. Z Giżycka do Mikołajek jest ok. 36 km, czyli koszt przepłynięcia 1 km na „elektryku” wyniesie 0,33 – 1,33 zł, a na „spalinowym” to wydatek prawie 5 zł, przy dzisiejszej obniżonej cenie paliwa ok. 6 zł/litr. Już samo to zestawienie oddaje prawdę o przewadze napędu elektrycznego.

Ale wybór pozostawiam ewentualnym klientom nowego houseboata Lamdo eLY30+ ze stoczni Lamdo Yachts!

Jednym słowem według nas Lamdo eLY 30+ zasługuje na wysoką ocenę.

Lamdo eLY30+ 

Dane techniczne

długość całkowita (LOA)9.60 m
szerokość całkowita3,49 m
zanurzenie0,45 m
masa (bez napędu)5500 kg
dopuszczalna liczba osób załogi10
liczba kabin/miejsc do spania3+2 / 8
moc silnika (elektryczny – Peak Power)Wave: 70+ / 150+ / 300+80 kW / 150 kW / 225 kW 
zbiornik wody2 x 200 l
zbiornik na fekalia200 l
kategoria projektowa CEC10/B6
projektantTony Castro Design Studio
producentLamdo Yachts
więcej:https://www.lamdoyachts.com
cena brutto PLN (testowany egzemplarz)ok. 980 tys. PLN

Jednostka napędowa (w testowanym jachcie)

Wave 70+, zaburtowy (outboard), elektryczny silnik z płaskim uzwojeniem X-pin, zapewniającym mniejszą wagę, wysokowydajna skrzynia biegów, zamknięty układ chłodzenia cieczą, inteligentna technologia zarządzania ciepłem, zdalna kontrola układu sterowego, 5-calowy ekran dotykowy o wysokiej jasności IP67.
moc maksymalna (peak / continous)80 / 40 kW
maksymalne obroty silnika2500 obr / min.
masa silnika80 kg
bateria60 kWh 
masa baterii360 kg
maksymalne obroty2500 obr / min.
zasięg pływania na 1 ładowaniuok. 10 – 11 godzin 
ładowarka portable / movable7 kW (230 V) / 40 kW. (400 V)

Ekipa testowa w składzie: Stanisław Iwiński. Pomiary głośności zostały wykonane urządzeniem Volcraft, natomiast prędkości za pomocą aplikacji iSailor.

Tekst, zdjęcia i video Stanisław Iwiński.

 

Autopromocja