Już po publikacji pozycji nr 2 w Ranking Top 10 hitów czarterowych 2021, odczuliśmy pewien niedosyt. Przecież dalmatyńskie wybrzeże Chorwacji oferuje o wiele więcej. W dodatku wszystkie jego części są ze sobą bardzo blisko powiązane. Jeżeli wybieramy się w dłuższy rejs po Chorwacji, możemy za jednym zamachem „zaliczyć” cały szlak, od Zadaru i Kornatów aż do Splitu. Postanowiliśmy więc poszerzyć nasz opis o dwa aneksy. Dzisiaj proponujemy rejs po Archipelagu Sibeniku.

Jego najbardziej na północ wysuniętą cześć już przedstawialiśmy, możecie przeczytać pod tym linkiem. Teraz proponujemy równie ciekawy szlak bardziej na południe, po Archipelagiem Sibeniku. Nie brak tutaj pięknych krajobrazów, jak i historycznych zabytków. 

Archipelag Sibeniku – wyspy mniej znane

Rozpoczynając rejs z Sibeniku zazwyczaj najbliższe wyspy zostawiamy szybko za rufą, aby pomknąć na Kornaty lub w stronę Splitu. Jeżeli jednak interesuje nas bardziej lokalny koloryt Chorwacji niż uroki turystycznych kurortów, to koniecznie musimy zatrzymać się tu choć na kilka dni.

Cuda natury 

Zanim jednak pomkniemy na wyspy, warto się zapuścić krętym i malowniczym szklakiem ponad 10 Mm w głąb lądu, w kierunku wodospadów rzeki Krka do miejscowości Skradin. To tu, za mostem łączącym odcinki autostrady E65 i E71, chowali się przed światem i wścibskimi paparazzi: Andre Agassi, Tom Cruise, Bill Gates i Michael Schumacher. 

Na żeglarzy czeka wygodna marina ACI i 150 miejsc postojowych. Obowiązkowy jest zakup biletu: http://www.np-krka.hr/en/.

Z mariny do wodospadów mamy 3 możliwości podroży: statek, rower i spacer na piechotę (ok. 1 godz.). Warto zabrać ze sobą ręcznik i strój kąpielowy, aby po wędrówce zanurzyć się dla ochłody w wodach wodospadu :-). 

Historia w każdym zakątku szlaku    

Opuszczając zatokę Sibeniku kanałem św. Antoniego, mijamy mury obronne – Fort św. Mikołaja. Został zbudowany w XVI wieku przez Wenecjan na miejscu zburzonego klasztoru. Forteca miała bronić Sibenik przed Turkami. Służyła rożnym wojskom aż do 1979 roku. W rejonie Morza Śródziemnego są jeszcze tylko dwie tego typu budowle: na Malcie i w Wenecji. 

Obecnie, z uwagi na wyjątkową akustykę forteca jest wykorzystywana do imprez muzycznych. Nie zdziwmy się więc, gdy kiedyś przepływając o zmierzchu nagle usłyszymy płynącą od strony potężnych murów, „Muzykę na wodzie” Hendla.           

Poznajemy archipelag                 

Cały Archipelag Sibeniku to ponad 200 wysp, wysepek czy większych skał rozpiętych pomiędzy miejscowością Vodice, a miastem Sibenik.  Zamieszkałych jest tylko 6 z nich: Murter, Zirje, Kaprije, Prvic, Zlarin i Krapanj.                                                     

Murter z powierzchnią 19 km kw. jest największą z nich i jednocześnie najbardziej znaną. Głównie z powodu 3 wygodnych marin: Hramina, Betina i Jezera. Na wyspę możemy dojechać mostem z lądu stałego, więc nie ma problemu z dojazdem niemal do samego jachtu. Pozostałe z wysp, położone za Murter w kierunku południowo-wschodnim, ciągną się jak stado delfinów za swoja matką.

Atrakcje Zirje

Zirje jest pierwszą z wysp od strony otwartego morza. Choć wystawiona na największe fale, to ma bardzo urozmaiconą linię brzegową. Jest pełna zatoczek z każdej strony, przez co daje możliwość schronienia przed wszystkimi wiatrami. Kiedyś była gęsto porośnięta lasem dębowym, obecnie ślad pozostał już tylko w nazwie pochodzącej od żołędzi. Bogata jest nadal roślinność podwodna, gdzie wśród skał i raf koralowych żerują ryby i homary.

Wyspa kwitnących kaparów

Jeżeli spędziliśmy noc na bojce u brzegów Zirje to na następną noc warto popłynąć na Kaprije – wyspę kwitnących kaparów. Głęboka zatoka prowadzi do krótkiego, betonowego mola, gdzie 2 razy dziennie przypływa prom z Sibeniku. Ten o 10:40 przywozi świeże pieczywo i prasę. Zanim przypłynie, przed sklepem gromadzą się kobiety na pogawędkę w porannym słońcu. Mężczyźni odpływają do pracy w Sibeniku i wrócą tym o 18:00.

Tutaj nikt się nie spieszy, nie ma hoteli, turystów, wycieczek, jest tylko kilka lokalnych restauracji zwanych w Chorwacji „Konoba”.

Cała wyspa to kamienie i makia gdzieniegdzie tylko gaje oliwne i małe winnice. Sama wioska przycupnęła pomiędzy brzegiem morza a zboczem pobliskiej góry. Ale nie sprawia wrażenia biednej. Nabrzeże równo wybetonowane, a w małych boksach stoją łodzie rybackie wszystkie jakby świeżo pomalowane na biało. Przy kei prąd i woda bez problemu.

Prosto z mola droga prowadzi na druga stronę wzniesienia i do nowo budowanych domów właścicieli spoza wyspy. Najciekawszy spacer po wyspie to wspinaczka na sam szczyt i widok aż po Kornaty. Ale uwaga: potrzebne dobre buty i skupiona uwaga, bo droga po skałach i kamieniach.

Wracając późnym wieczorem zaglądamy do „Katy” na świeże ryby z domowego grila. Schodzą się tu wyspiarze na długie śpiewanie, każdy innym głosem, a całość jak zgrany chór.  Niewiele czasu mija, jak śpiewają razem wszyscy goście.

Osły w Tribuni

Myszkując pomiędzy wyspami opływamy Zmajan i Tijat i przy dobrej pogodzie możemy zatrzymać się przy Logorun. Cała wyspa stanowi unikalny, pierwszy na świecie rezerwat osłów powstały dzięki inicjatywie Stowarzyszenia Ochrony Osłów.

Brzmi to trochę humorystycznie, ale może i osły trzeba chronić w naszych czasach. Wyspa jest u wejścia do portu Tribunj gdzie odbywają się regularne wyścigi tych zwierząt.

Wizyty u rybaków

Niecałe 2 mile morskie na wschód od Logorun jest mała wysepka Prvic. Mieszkają tu głównie rybacy. Zatrzymać się warto przy molu w porciku o wdzięcznej nazwie Sepurine, aby zajrzeć do kościoła Św.Heleny i zobaczyć bogato zdobiony, drewniany ołtarz.

Wioskę, jak wiele innych na sąsiednich wyspach, założyli mieszkańcy z lądu stałego uciekający w XVIw przed najazdem tureckim.

Plaże i poławiacze korali 

Najciekawszą z zamieszkałych wysp rejonu Sibenika jest z pewnością Zlarin. Nazywany inaczej Złotą Wyspą (Zlatni Otok) jest pełen zieleni i piaszczystych plaż okalających jedna małą wioskę o tej samej nazwie. 

Wyspę rozsławili poławiacze korali, którzy jako pierwsi na Adriatyku zaczęli się tym zajmować.  

Możemy odwiedzić małe muzeum, zobaczyć specjalną sieć na korale i popatrzeć, jak powstaje z nich piękna biżuteria. Oczywiście na miejscu kupujemy koralowe prezenty dla najbliższych. Kiedyś korale przynosiły wyspiarzom duże dochody, ale gdy boom się skończył cześć mieszkańców wyemigrowała do Ameryki Południowej i przysyłała rodzinom pieniądze na tyle duże, że nie mieli motywacji do rozwijania turystyki.

Zlarin wczoraj wielki handel…

Zlarin czerpał również korzyści finansowe z tytułu położenia wyspy, gdyż stanowił rodzaj awanportu dla Sibeniku. Statki płynące do Dubrownika zostawiały towary w Zlarinie aby nie tracić czasu na przechodzenie kanałem Św.Antoniego.

W porcie Zlarin powstawały biura różnych firm handlowych, które obsługiwały transport. Domy stają do dnia dzisiejszego, zbudowane z kamienia czekają na lepsze czasy. Latem przyjeżdżają do nich właściciele, ich rodziny, znajomi. Hotelik jest tylko jeden. Mieszkańcy Zlarinu pilnie strzegą swojego azylu. Tylko raz w tygodniu przypływa prom transportowy i za każdym razem musi mieć pozwolenie władz wyspy na pozostawienie konkretnego towaru. Dla jachtów postój przy molo, polery cumownicze, podłączenie do prądu i wody, klomby z kwiatami, ale wolnych miejsc tylko kilka.

…a dzisiaj spokój i urocze zakątki

Z portu prowadzą szerokie kamienne ulice, przy których stoją zarówno stare kamienne domy jak i nowoczesne wille całe w kwiatach. Rankiem można spotkać starsze kobiety jak z bukietami kwiatów idą na cmentarz. A wieczorem koniecznie odwiedźcie Vuneni. Każdy na wyspie powie, gdzie jest jego knajpka.

Vuneni znaczy kędziory, bo właściciel ma burze kręconych włosów. Prowadzi swój interes już 30 lat. Nie jest to restauracja typu hotelowego. Raczej niesamowite miejsce pełne historii, starych zdjęć, mebli, ubiorów, a gospodarz chętnie częstuje swoimi wyrobami. Latem życie toczy się u niego głównie pod gołym niebem.

Gąbki możemy sobie darować

Ostatnią i najmniejsza z zamieszkałych wysp jest Krapanj. To tylko 400m kw. płaskiej powierzchni nie przekraczającej 7 m wysokości nad poziom morza. Ląd stały jest w odległości tylko 300 m. Z uwagi na bardzo płytkie morze w okolicy głównym zajęciem mieszkańców był niegdyś połów gąbek. Obecnie brzeg od strony lądu to ciąg hoteli i pensjonatów. Wyspa nie jest dostępna jachtem i nie ma co żałować.

Pamiętajmy też o konieczności posiadania odpowiednich patentów żeglarskich czy motorowodnych. O zasadach zdobywania i uprawnieniach wynikających z ich posiadania możecie dowiedzieć się z naszych artykułów.

Poradnik – Patent Motorowodny, czyli prawo jazdy na motorówkę (zobacz więcej)

oraz

Poradnik – Patent Żeglarski, czyli prawo jazdy na żaglówkę (czytaj dalej).

W Chorwacji obowiązuje dodatkowo konieczność posiadania certyfikatu potwierdzającego kurs obsługi urządzeń radiowych. Można go oczywiście “zaliczyć” na miejscu, ale taniej i wygodniej będzie odbyć go w kraju.

 

Autopromocja