VTS Boats to rodzinna stocznia z Dobrzan koło Szczecina, prowadzona przez młody zespół pasjonatów posiadających duże doświadczenie i zaplecze produkcyjne i biznesowe. Stocznia jest znana z budowy niewielkich, utrzymanych w stylu klasycznych „Gentleman’s Runabout“, łodzi z napędem spalinowym lub elektrycznym.Ich niewielkie motorówki są pięknie wykończone i mimo niewielkich rozmiarów, dają ogromną radość z ich prowadzenia. Do tej pory, flagową jednostką stoczni był Flying Shark 5.7! Tak, niespełna 6-metrowy klasyk był największym jachtem motorowym produkowanym przez VTS Boats!
W ubiegłym roku miano flagowca stoczni VTS Boats zajął ponad 8-metrowy, Flying Shark 7.7 Classic. Jacht został zbudowany na półślizgowym kadłubie, przystosowanym do zabudowy stacjonarnego napędu elektrycznego. Możliwy jest także montaż silnika zaburtowego. Jest to także pierwsza łódź stoczni, która oferuje wygodne miejsce sypialne w przestronnej kabinie. Światowa premiera łodzi odbyła się na targach Salone Nautico Venezia w Wenecji, a ostatnio można ją było zobaczyć także na targach Boat & Fun w Berlinie.
Jeżeli lubisz łodzie utrzymane w klasycznym stylu, to koniecznie musisz odwiedzić stoisko VTS Boats na targach Boot w Düsseldorfie! Tam będziemy mieli okazję zobaczyć najnowszą wersję tego modelu flagowego, Flying Shark 7.7 Bowrider.
I nie, nie będzie to ta sama łódź, ale z całkowicie nową zabudową pokładu!
VTS Boats, chcąc zapewnić swoim klientom jak największą możliwość wyboru, zaprojektowali i zbudowali zupełnie nową jednostkę, z zupełnie nowym kadłubem i nową opcją zabudowy pokładu. To, co łączy najnowszy jacht prezentowany w Düsseldorfie z tym zaprezentowanym w Wenecji, to rozmiary i klasyczny styl, „Gentleman’s Runabout”.
TEST Flying Shark 7.7 Bowrider – design kadłuba I styl zabudowy
Zanim Flying Shark 7.7 Bowrider wyruszył w podróż do Düsseldorfu, miałem ogromną przyjemność nie tylko zobaczyć ten jacht, ale i sprawdzić jego osiągi. W porównaniu do wcześniejszych modeli Flying Shark 7.7, to naprawdę potężna jednostka. Zwłaszcza, kiedy mamy możliwość zobaczyć ją stojącą obok poprzednich konstrukcji.
Podobnie jak wcześniejsze modele z VTS Boats, Flying Shark 7.7 Bowrider to jacht otwartopokładowy. W wersji Classic część dziobową zajmuje duża kabina mieszkalna. Tu natomiast mamy klasyczną dla łodzi typu Bowrider zabudowę, z dwoma wygodnymi leżankami wzdłuż burt i przejściem do kokpitu, zlokalizowanym w osi łodzi. Kokpit osłonięty jest od słońca bardzo ładnym, przeszklonym T-Topem.
Nowy Flying Shark jest nie tylko większy, ale ma także bardziej współczesną linię kadłuba, z wysoką, solidnie zabezpieczoną, pionową dziobnicą.
Wprowadzając nowoczesne linie, VTS Boats nie zrezygnował z zamiłowania do klasycznych akcentów. Pokład łodzi jest pięknie wykończony drewnem teakowym, z okuciami ze stali nierdzewnej i fotelami z pikowaną tapicerką. Kadłub najnowszego modelu 7.7 Bowrider dla odmiany, został wykończony w modnym ostatnio szarym kolorze, z którym bardzo ładnie współgra jasnobeżowa tapicerka. Stocznia w ten sposób pokazuje, że zarówno kolor kadłuba, tapicerki i rodzaj wykładziny pokładu mogą być dobrane według indywidualnych preferencji armatora.
Pierwszy Flying Shark 7.7 Classic został zaprojektowany jako kadłub półślizgowy, który ma zapewniać nie tylko wysoki komfort żeglugi, ale także generować niskie opory w całym zakresie prędkości, czego efektem jest niskie zużycie energii. Jest to wersja kadłuba idealna dla klientów, szukających spokojnego wypoczynku na wodzie, najchętniej z cichym napędem elektrycznym, który zapewni wielogodzinną turystyczną żeglugę. Myślę, że to doskonała opcja dla żeglarzy, szukających alternatywy wśród pięknych łodzi motorowych.
Najnowszy Flying Shark 7.7 Bowrider natomiast, to zupełnie nowy ślizgowy kadłub, przeznaczony dla klientów, którzy chcą poczuć prędkość, wiatr we włosach i lubią troszkę powariować na wodzie. Oczywiście, z umiarem.
Obie wersje łodzi w całości zostały zbudowane metodą infuzji, co wpływa na redukcję masy łodzi, a także lepszą ekonomikę i osiągi.
Testowany prototyp bowridera napędzany był zalecanym dla tej jednostki silnikiem o mocy 150 KM, ale planowane są kolejne testy z silnikami o wyższej mocy.
TEST Flying Shark 7.7 Bowrider – styl zabudowy
Flying Shark 7.7 Bowrider to, nawiązujący do klasyków, otwartopokładowy jacht dzienny z przestronnym kokpitem, w którym także mieści się sterówka i dużym, otwartym, wypoczynkowym pokładem dziobowym.
Swoją linią jacht w żadnym elemencie, no może poza pionową dziobnicą, nie nawiązuje do tak ostatnio popularnych fińskich i skandynawskich łodzi typu commuter.
Stocznia VTS Boats pozostaje wierna ponadczasowej klasyce. Do klasycznej linii dodają pięknie wykonane, teakowe pokrycia pokładu i pikowaną tapicerkę, a żeby uzupełnić klasykę o nowoczesność, stosują zaawansowany system nawigacji i kontroli systemów łodzi Q-Experience, z 10“ monitorem, solidnym systemem audio i… podgrzewanymi fotelami sternika i nawigatora.
Podgrzewane fotele doskonale się sprawdziły podczas styczniowego testu!
TEST Flying Shark 7.7 Bowrider – na głównym pokładzie
Wejście na pokład Flying Shark 7.7 Bowrider jest wygodne i bezpieczne z każdej strony, niezależnie od tego, jak zacumujemy łódź. Wygodnie dostaniemy się na pokład przez burty lub od rufy przez platformę kąpielową. Możemy także wejść na łódź od strony dziobu, prosto do wygodnej dziobowej części wypoczynkowej i dalej do kokpitu przez szerokie, otwierane przejście między stanowiskiem sternika i nawigatora. Cumując naszą łódź burtą lub rufą do pomostu, wejście na Flying Sharka nie powinno stanowić najmniejszego problemu.
Na rufie, mimo zastosowania przyczepnego silnika, mamy szeroką, nie dzieloną platformę kąpielową, do której w niewielkiej wnęce, zamontowany jest motor.
Do kokpitu przechodzimy wyłożonym teakiem pokładem, między dwoma fotelami. Przesuwane oparcia foteli zamontowane są tak, że możemy z nich korzystać podczas postoju siadając przodem do rufy, bądź podczas żeglugi siadając przodem do dziobu. Dzięki możliwości przesunięcia oparć, na rufie możemy mieć dwie wygodne kanapy do opalania się.
W kokpicie wzdłuż obu burt mamy dwie długie, szerokie i bardzo wygodne kanapy. Ta na lewej burcie kończy się fotelem nawigatora, zaś ta na prawej fotelem sternika. Oparcia obu tych foteli również są przesuwane i podczas postoju pozwalają jeszcze powiększyć przestrzeń gościnną kokpitu. Burty od wewnątrz pokryte są miękkimi, tapicerowanymi oparciami i wykończone ładnie obrobionym teakiem.
Przed fotelem nawigatora mamy niewielki schowek na telefon i dokumenty.
Oczywiście, pod obiema kanapami znajdziemy sporej wielkości bakisty, a pod fotelem nawigatora, miejsce na szufladową lodówkę. Bardzo duża bakista znajduje się także pod rufowymi kanapami słonecznymi.
Przed nadmiernym nasłonecznieniem, kokpit chroniony jest bardzo ładnym, przeszklonym T-Topem, wspartym na dwóch lekkich pilarsach.
Na pokładzie dziobowym, na który przechodzimy szerokim przejściem między sterówką, a miejscem nawigatora, znajdują się dwie szerokie, wygodne leżanki, ulokowane wzdłuż burt. Pod prawą znajduje się duża bakista, natomiast przestrzeń pod kanapą na lewej burcie pomyślana jest jako miejsce na umieszczenie chemicznej toalety. Cała kanapa, wraz z oparciem unoszona jest do przodu, w kierunku dziobu i pod konsolą nawigatora otrzymujemy zaskakująco przestronne i ustronne miejsce na umieszczenie toalety. Oczywiście, możemy tę przestrzeń wykorzystać jako ogromny schowek. Najczęściej, wejście do ciasnej toalety na tego typu łodziach, znajduje się w bocznej ścianie konsoli nawigatora, ale w VTS Boats zawsze szukają innych, świeżych rozwiązań.
Testowany prototyp wykończony był jasną, beżową tapicerką, a podłogi drewnem teakowym. Stocznia jest otwarta na indywidualne potrzeby klientów i bez problemu możemy zamówić tapicerkę w innym kolorze, a podłogę pokrytą, np. pianką EVA lub po prostu warstwą antypoślizgową.
TEST Flying Shark 7.7 Bowrider – napęd
Testowana przeze mnie jednostka była pierwszym, prototypowym egzemplarzem modelu Flying Shark 7.7Bowrider i był to chyba jej dziewiczy rejs. Muszę przyznać, zaliczony celująco!
Testowany bowrider napędzany był silnikiem Mercury FourStroke F150 o mocy 150 KM. Jest to silnik rekomendowany dla tej łodzi, ale po pierwszym teście projektanci jachtu chcą sprawdzić, jakie będą osiągi przy silnikach o większej mocy, np. 200 KM.
Wersja 7.7 Bowrider dostępna będzie także z napędem elektrycznym, ale także z półślizgowym kadłubem, jaki został zaprezentowany w zeszłorocznym modelu Classic.
TEST Flying Shark 7.7 Bowrider– przeznaczenie
Wcześniejsze modele łodzi Flying Shark były jak małe gokarty i miały służyć zabawie na wodzie, miały dawać trochę szaleństwa, podnosić adrenalinę.
Nowy 7.7 Bowrider to jacht, który doskonale trzyma się tej linii klasycznych, eleganckich, ale jednocześnie bardzo radosnych w prowadzeniu łodzi. O ile półślizgowy kadłub Classica zbudowany został do bardziej “dostojnego” podróżowania, to kadłub nowego Bowridera służy dynamicznemu pływaniu. Zapewnia świetną zwrotność, przyspieszenie i prędkość. Nawet z silnikiem o stosunkowo niewielkiej mocy.
Flying Shark 7.7 Bowrider oparty na najnowszym kadłubie będzie doskonałą łodzią dla każdego, kto kocha klasyczne łodzie i jest trochę zmęczony panującą modą na skandynawski design w stylu commuter boats. Będzie świetnym jachtem na dzienne wyprawy z grupą przyjaciół. Sprawdzi się jako motorówka do zabawy na nartach wodnych. Do tego, bez problemu może ją obsłużyć jedna osoba.
Nowy Bowrider zapewni doskonałą zabawę i wypoczynek.
TEST Flying Shark 7.7 Bowrider – wrażenia z pływania
Test najnowszego, prototypowego Flying Shark 7.7 Bowrider został zorganizowany 11 stycznia. Już sama data zapewniała silne wrażenia! Do tego, dzień przed naszym testem spadł śnieg i zrobiła się piękna zima. Jadąc z łodzią na przyczepie budziliśmy spore zainteresowanie przechodniów, ale sami obawialiśmy się czy naszych planów nie zepsuje warstwa lodu na niewielkim jeziorze. Na szczęście jezioro jeszcze nie zamarzło, a my ubrani jak na wyprawę polarną, zwodowaliśmy łódź i siedliśmy za stery.
Oczywiście, włączyliśmy podgrzewanie foteli!
Łódź prowadzi się doskonale! Jest zwrotna i ku naszemu zaskoczeniu, niemal nie kawituje. Nawet przy bardzo ostrych zwrotach. A trzeba zaznaczyć, że było to pierwsze pływanie tą jednostką!
Maksymalna prędkość jaką osiągnęliśmy bez trymowania silnika wyniosła 31 węzłów przy obrotach silnika 5300 rpm i spalaniu 57 l/h. Po wytrymowaniu, obroty silnika doszły do 5700 rpm, spalanie wzrosło do 58 l/h, a prędkość maksymalna wyniosła 34 węzły.
Jacht bardzo szybko i niemal niezauważalnie wchodzi w ślizg. Nie ma zadzierania dziobu. Tu nie trzeba trym klap, stabilizatorów, ten kadłub prowadzi się jak po sznurku.
Najprzyjemniej podróżuje się z prędkością 23-25 węzłów przy obrotach około 4000 rpm. Jest cicho, spokojnie, dosyć szybko, a spalanie utrzymuje się na poziomie poniżej 35 l/h.
Oczywiście, widoczność i komfort prowadzenia łodzi są doskonałe podczas wszystkich manewrów.
Zaskoczyła mnie też stabilność T-Topu. Jest to pierwsza łódź VTS Boats z tego typu rozwiązaniem. To ich własny autorski projekt i sprawdza się bez zarzutów!
Jak już wspomniałem, testowany egzemplarz był prototypem, który był jeszcze w trakcie wykańczania i czyszczenia przed wyjazdem na targi boot, ale wszystkie systemy niezbędne do testów działały bez najmniejszych problemów. Sam jestem ciekaw, jak ten jacht będzie wyglądał w targowej hali, kiedy będzie już w pełni wykończony.
Podczas naszych testów kilkukrotnie wpłynęliśmy w strefę z cienką warstwą lodu. Obawiałem się, że porysujemy kadłub, ale po wyjęciu z wody, na kadłubie nie było ani jednej najmniejszej ryski.
Nasz test nie trwał długo. Nawet solidne stroje nie uchroniły przemarznięcia rąk i twarzy, a przed nami jeszcze tydzień targów. Na szczęście, łódź wróciła bez najmniejszych uszkodzeń, my wróciliśmy także zdrowi.
Wyniki pierwszego pełnego testu najnowszego jachtu Flying Shark 7.7 Bowrider możecie przeczytać już w dniu jego premiery!
TEST Flying Shark 7.7 Bowrider – podsumowanie i ocena
VTS-Boats ma ogromne doświadczenie w budowie niewielkich łodzi, długości do 6 m. Budowa 8-metrowego jachtu to już większe wyzwanie, wymaga więcej czasu, pracy na dobranie odpowiedniego zestawu napędu i wyposażenia.
Budując nowego 7.7 Bowrider, VTS Boats pokazuje, że 8 m nie jest im straszne. Co więcej, zbudowali 8-metrowy jacht motorowy dostępny w tylu konfiguracjach, że niewiele dużych stoczni może zaoferować tak szeroki wybór opcji jachtu w obrębie jednego modelu.
Stocznia opracowała dwa różne kadłuby i dwa różne sposoby zabudowy pokładu. Jeżeli zechcemy mieć pokład typu bowrider, ale na spokojnym, przystosowanym do napędu elektrycznego kadłubie zaprezentowanym w wersji Classic, nic trudnego. VTS Boats bez problemu zrealizuje takie zamówienie. Również w drugą stronę, classic na kadłubie bowridera. Co więcej, dostępne będą także wersje z silnikiem stacjonarnym, elektrycznym lub spalinowym. Mamy więc tu nie tylko 2 opcje pokładu, dwie zupełnie różne opcje kadłuba, ale także pełen wachlarz opcji napędu.
Każdy może skonfigurować taką łódź, jaka spełni jego marzenia.
Szukałem jak zawsze, czegoś do czego można się przyczepić, ale trudno mi było znaleźć cokolwiek, co wymagałoby poprawy. Na pewno nic, co dotyczyłoby jakości pływania. Bardzo ciekaw jestem, jak łódź poradzi sobie z większym motorem i na większej fali, ale o tym przekonamy się podczas kolejnych testów.
Po teście prototypu, bez najmniejszych obaw, polecam odwiedzenie stoiska VTS Boats na targach boot wDüsseldorfie.
Dane techniczne:
Flying Shark 7.7 Bowrider
| długość całkowita | 8,29 m |
| szerokość całkowita | 2,49 m |
| zanurzenie | 0,7 m |
| masa łodzi | 1500 kg |
| dopuszczalna liczba osób | 8 |
| maksymalna moc silnika | 300 KM |
| zbiornik paliwa | 135 – 239 l |
| zbiornik wody | 56 l |
| kategoria projektowa CE | C |
| producent | VT-Sport Sp. z o.o. |
| więcej: | www.vts-boats.pl |
| cena jachtu netto (plus VAT) z silnikiem 150 KM | Od ok. 120.600,00 Euro |
Jednostka napędowa (w testowanym jachcie)
| Zaburtowy Mercury FourStroke F150 o mocy 150 KM |
| pojemność skokowa | 3,0 l |
| masa silnika | 206 kg |
| moc maksymalna | 150 KM |
| maksymalne obroty | 5800 rpm |
| liczba cylindrów | inline 4 (8-valve, SOHC) |
| alternator | 60 Amp / 756 Watt |
W trakcie testu na pokładzie były dwie osoby, zbiornik paliwa wypełniony w 20 %, zbiornik wody pusty.
Tekst Arek Rejs, zdjęcia: firmowe/Arek Rejs.












































